Ostatnia czarownica w Polsce...

Ostatnia czarownica w Polsce...

Postautor: Wafer 22 » 15 lut 2013, 00:56

Ostatnia czarownica w Polsce zamordowana w Chałupach! Zaledwie 177 lat temu!

Posądzanie kobiet o konszachty z diabłem i palenie ich na stosach to jedna z ciemnych kart historii. Całe szczęście, ten proceder już dawno odszedł w niepamięć. Ale czy na pewno tak dawno, jak nam się wydaje? Bardzo często, za ostatnią czarownicę w Polsce, którą spalono w Polsce na stosie uważa się Barbarę Zdunk. Czy faktycznie kobieta pochodząca z miasta Reszel na Warmii była ostatnią, którą oskarżono o czary i ostatnią, która skazano za uprawianie tego mrocznego procederu? Jak się okazuje, kilkadziesiąt lat po Barbarze Zdunk ofiarą ciemnoty i zabobonów padła inna kobieta - Krystyna Ceynowa, którą również oskarżono o zmowę z ciemnymi mocami.

Do okrutnego mordu doszło w 1836 roku w Chałupach, nad Zatoką Pucką. Dzisiaj jest to osiedle Władysławowa, do którego co roku, z uwagi na piękne plaże, zjeżdżają tłumy turystów. W XIX wieku była to jednak mała wioska rybacka i trzeba było wielu lat, by przekształciła się w popularny kurort. Gdy żyła tam Krystyna Ceynowa, była to niewielka osada, w której sąsiedzi dobrze się znali i wiedzieli o sobie wszystko. Miejsce, w którym na odszczepieńców i ludzi nieprzystających do grupy zawsze patrzono z rezerwą. Takim odmieńcem była także Ceynowa, wdowa po rybaku, trudniąca się wykonywaniem sieci rybackich.

Mieszkańcy jej nie lubili, bo ponoć była wścibska, kłótliwa i nieżyczliwa. Po cichu oskarżano ją o rzucanie złych uroków na ludzi, którzy jej się narazili. Ci podobno ponosili karę - chorowali, jedna osoba nawet zmarła. Ponadto kobieta nie chodziła do kościoła, a na jej dachu siadały wrony. Wszystkie te przypuszczenia przysłużyły się do tego, by uznać ją za czarownicę, na co bezpośredni wpływ miała choroba jednego z mieszkańców wsi, Jana Kąkola.

Mężczyzna zachorował na puchlinę wodną - jego ciało nadmiernie nabrzmiało, a chory odczuwał dotkliwy ból w różnych częściach ciała. Nie można było znaleźć lekarstwa, aż w końcu rodzina zdecydowała się udać do znachora, Stanisława Kamińskiego, którego już wcześniej kilka razy karano za paramedyczne praktyki. "Uzdrowiciel" przez kilka dni starał się wyleczyć chorego, ale oczywiście bez skutku. W końcu stwierdził, że to niemożliwe, ponieważ na Kąkola rzucono urok. I nie mógł tego zrobić nikt inny jak Krystyna Ceynowa.

Podejrzaną kobietę schwytano, dotkliwie pobito, a następnie maltretowano. Dokonali tego najbardziej liczący się w wiosce mężczyźni, podpuszczeni przez Kamińskiego. W końcu udręczona Ceynowa przyznała się do rzucenia uroku i próbowała go nawet odczynić, ale na próżno. Chory nie wyzdrowiał, a kobietę postanowiono poddać próbie wody, metodzie często stosowanej w procesach o czary. Celem przeprowadzenia takiej próby było orzekanie o winie lub jej braku u podejrzanej osoby. Skrępowaną kobietę wrzucano do wody. Jeśli się topiła, znaczyło to, że była niewinna. Jeśli natomiast unosiła się na powierzchni, miała stosunki z diabłem. Dokładnie 4 sierpnia 1836 roku próbę przeprowadzono na Ceynowie, którą wyrzucono do morza z łódki. Kobieta utrzymywała się na powierzchni, zapewne z uwagi na obszerne suknie, który wypychały ją ku górze. Uznano ją więc za czarownicę i bezwzględnie zatłuczono wiosłami.


Oprawcy nie uniknęli jednak kary. Władze pruskie wydały wyroki wobec sprawców morderstwa. Osoby bezpośrednio odpowiedzialne za śmierć kobiety zostały skazane na kary więzienia. Stanisław Kamiński, główny sprawca linczu, bez którego do morderstwa z pewnością by nie doszło, trafił do więzienia w Grudziądzu. Został skazany na dożywocie, ale zmarł po dwóch latach.

Być może mieszkańcy Chałup chcieli jak najszybciej zapomnieć o tym, czego się dopuścili. Ale zapomnieć z pewnością nie mogły dzieci kobiety. Trudno zrozumieć, co czuły, gdy zabijano ich matkę. Życie w miejscowości po jej śmierci musiało być dla nich utrapieniem, a społeczność wioski i tak uznawała je za dzieci czarownicy. Jak podaje "Gazeta Toruńska" w numerze 233. z 1905 roku, syn Krystyny Ceynowy, Bernard, zmarł w 1905 roku. Oto co napisano o okolicznościach jego pogrzebu: "Nikt za trumną jego nie postępował. Nie miał on duszy kochającej za życia, owszem każdy go omijał, bo bez własnej winy miał on smutną sławę. Ze śmiercią jego budzi się straszne wspomnienie śmierci jego matki...". Bernard zmarł jako żebrak w biedzie i odrzuceniu. Ciągnęła się za nim tragedia jego matki, a przez to i on skazany był na życie w cieniu. Możliwe też, że potomkom ludzi, którzy zamordowali Ceynowę, było nie w smak patrzeć na kogoś, kto świadczył o tym, że na ich rękach spoczywa krew niewinnej kobiety. Tego nie dowiemy się już nigdy.

http://niewiarygodne.pl/kat,1031981,title,Ostatnia-czarownica-w-Polsce-zamordowana-w-Chalupach-Zaledwie-177-lat-temu,wid,15335684,wiadomosc.html
zapytania proszę kierować na PW
Awatar użytkownika
Wafer 22
Grafoman
 
Posty: 1105
Rejestracja: 06 mar 2009, 21:55
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy
Płeć: Mężczyzna
Znak zodiaku: Koziorożec
Droga życia: 7

Wróć do Archiwum

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości