A ja miałam przedziwny i skomplikowany sen dzisiaj. Pamiętam, w tym śnie, że uczyłam się jeździć samochodem, w nieznanej miejscowości. I nagle, jadąc ulicą, zorientowałam się, że hamulce mi wysiadły. W biegu wyskoczyłam z auta, jako że nie jechałam zbyt szybko i zaczęłam za nim biec. Po paruset metrach auto skręciło w prawo zjechało z lekkiej górki i wpadło, uderzyło w dom. Nie pogniotło się za bardzo a z domku wyszli starsi państwo, których kojarzyłam już z wcześniejszej części snu(którą zapomniałam) bardzo się zdziwiłam, że to oni, wcale nie byli źli że samochód wjechał w ich dom i zaprosili mnie do środka. Pamiętam że tam było akwarium z rybkami a ja byłam ciekawa co się stanie jeżeli psiknę offem do środka, tak też zrobiłam po czym pożegnałam się i wyszłam. Następnego dnia miałam wyrzuty sumienia, że prawdopodobnie wytrułam ryby i poszłam ich odwiedzić. Kiedy weszłam do środka okazało się że akwarium ma się dobrze, natomiast ze staruszków zostały tylko cztery odcięte dłonie. Pomyślałam, że to mafia ich zabiła i uciekłam. Pamiętam w tym śnie, że nikomu nie otwierałam drzwi i strasznie się bałam. Później sen się zmienia, mieszkam w luksusowym apartamencie w wieżowcu z koleżanką, pamiętam, że nie czułam się tam najlepiej bo towarzystwo było nie moje i nie miałam kasy. I pamiętam,że ciągle przychodził do mnie kolega, który wyrzucał moją coca-colę w plastikowej butelce za okno, a ja potem musiałam jej gdzieś szukać. Potem wracamy z tamtego hotelu z innymi kumpelami mojej koleżanki z zamiarem pojechania do Wirginii. Po drodze zatrzymujemy się w dziwnym mieście. Idziemy do kawiarenki ale ja odłączam się od grupy, bo znajduję na ulicy samotne słoniątko, biorę je na ręce i niosę gdzieś przez straszny tłum, na końcu ulicy znajduję właściciela słoniątka i oddaję mu zgubę. Pamietam że jak wróciłam do kawiarni okazało się, że koleżanka ma urodziny, pamiętam bardzo dziwny tort, najeżony jakimiś słodkimi kolcami o dziwnym smaku. Pamiętam że chciałam sobie wziąć świeczki na pamiątkę a kelnerka była na mnie bardzo zła i szydziłą ze mnie z tego powodu.
Później w tym samym mieście poszliśmy grupą do czegoś w rodzaju muzeum techniki czy nauki. Tam poszłam na górę gdzie ludzie grali chyba w wirtualnego squasha czy coś. Zapatrzyłam się spadłam z występu i złamałam nos. Strasznie to było realne przez resztę snu, cały czas sprawdzałam czy jest prosty a on się ruszał na lewo i prawo i każdy mi mówił że będzie krzywy. Poszłam stamtąd na dół, gdzie jak sie okazało jest basen, pamiętam, że uczyłam się nurkować dopóty dopóki nie spuścili wody z basenu.
Dalsza część jest oderwana bo nie pamiętam wydarzeń. Wiem, ze sytuacja się zmienia i teraz robię jakieś interesy z chińczykami chyba i jest przy tym Jelcyn i Putin, z którymi rozmawiam jak z kolegami. Jeden Chińczyk strasznie się złosci przez cały sen, Jelcyn mówi że to dlatego że nie podobają mu się nasze bluzy. Zmieniamy je na polary, ale te też mu się nie podobają. W końcu wkurzony Jelcyn zrywa ubrani i chodzi z gołą klatą

. Pamiętam że ten awanturniczy Chińczyk później napada na chiński bar a ja to kręcę z ukrycia kamerą i mam ubaw. Później ten sam Chińczyk obdarowuje wszystkich kwiatami sam mając na głowie jemiołę. Potem pamiętam tyle, że ktoś pokazuje mi rower cały z drewna i jedziemy na Syberię chyba. Nie wiem gdzie ale zimno tam było i były białe lwy, pamiętam że Putin wołał je po imieniu.
Później pamiętam że przyśniło mi się że się przebudziłam, nos nadal był złamany i przyszła do mnie siostra mówiąc, że była wyprzedaż w sklepie, wszystko było po 2 grosze, kupiła mi cztery powerady i jestem jej winna 8 groszy...tu się obudziłam
