
Wkrótce po niej zjawiła się NAUDIZ, moc niedoli i przemiany, która przełamała w nas skostniałą konstrukcję myśli i wyobrażeń, by umożliwić nam nowy, świeży wgląd we własne Ja.

Nagle świat nasz się zmienił: oto EISAZ, moc "Jam jest", zniknęła równie szybko, jak się pojawiła, ale pozostawiła każdemu z nas dar, który pozwolił nam zrozumieć, że możemy istnieć tylko w jedności z innymi, jak jedno drzewo, jeden las, jedna wspólnota, i że NAUDIZ wróci, kiedy będziemy pewni, kim jesteśmy, i że nic poza nami nie istnieje.

JERAN powitała nas wciągającym wirem zmian; koło czasu obróciło się i postąpiliśmy krok naprzód na drodze życia.

Nadeszła IWAZ, moc cisu, świętego drzewa życia, naszego praprzodka z pradawnych czasoprzestrzeni, która obejmuje świat, a życie - które także jest drzewem - znajduje się w jej bezpiecznym środku. IWAZ nauczyła nas odnajdywać połączenia między górą a dołem i tego, że wszystko, co na górze, to na dole.



Nadejście PERDO zrodziło w nas nowe istoty; zaczął się nowy cykl i odnaleźliśmy w sobie moc ALGIZ, która pobiera ją, kierując swe gałęzie ku niebu, a korzenie w głąb ziemi. Przez warstwę chmur przedarła się do nas SOWELO, która nas ogrzewa i towarzyszy nam wszędzie, która promienieje z nas nawet wtedy, gdy nasze niebo zasnute jest gęstymi chmurami.

Przyleciała TEIWAZ, ukierunkowana moc, oszczep Odyna, strzała duchowa naszego przeznaczenia; jej moc wybuchła w nas i omal nas nie wykorzeniła i nie usunęła z drogi do naszego celu.

Przyłączyła się do nas BERKANAN, Wielka Matka Brzóz, zaproponowała oparcie i przypomniała o potrzebie bezpieczeństwa i mocy na naszej drodze życia.

Odkryliśmy w sobie połączenie się dwóch mocy i przepełniło nas nowe uczucie: silne, rozluźniające i regularne - pojawił się olbrzymi koń, EHWAZ, moc wspólnoty; rżąc i hałasując siła końska pojawiła się w naszym lesie; ujęliśmy się na gałęzie, wiedząc, że nadszedł czas, by wspólnie iść przez życie, wspólnie działać i korzystać z życia.

Cichuteńko nadeszła MANNAZ. Zobaczyliśmy ją wyraźnie, gdy znalazła się wśród nas, i wtedy odkryliśmy w sobie przeciwieństwa, poznaliśmy je, zrozumieliśmy i zaakceptowaliśmy. Jasnym się stało dla nas to, co dawno temu powiedział wędrowiec, który chodził po naszym lesie i obejmował wielu z nas: Człowiek pojawił się po koniach i trudno nam zrozumieć, że życie człowieka i konia to jedno.

Owo poznanie wycisnęło nam łzy z oczu, łzy smutku i radości; a oczyszczająca nas woda wypłynęła z duszy i ujawniła się. Wtedy odwiedziła nas LAUKAZ - moc wody, uczucia, oczyszczenia i wiecznej przemiany.

Potem nastała w naszym lesie na długi czas cisza. Był to czas INGWAZ, czas dojrzewania i pokoju, namysłu i poznania. Nasze dusze trawiły to, co nowe, zmieniały się, stały się bogatsze i bardziej promienne.

Ogień niesiony przez DAGAZ pozwolił nam wrócić do życia, a przed nami o zmroku zobaczyliśmy drogę, która znajdowała się wśród ekstremalnych przeciwieństw - między wiecznym dobrem i złem, białym i czarnym; zaczęliśmy rozumieć szare wilki, które czasami kłusowały po naszym lesie, i odtąd prowadziliśmy życie bardzo zrównoważone.

Pokój wewnętrzny doprowadził nas do ODALI - do siebie, do domu naszej duszy - naszej wspólnoty, z którą odtąd kroczyć będziemy przez życie po wsze czasy. Przepełniło nas nieziemskie samopoczucie - od najgłębszych korzeni, poprzez całe drzewo, do wysokich gałęzi.
źródło: Igor Warneck "Świat Run".