Jarosław Bzoma - sny i wizje

Jarosław Bzoma - sny i wizje

Postautor: Elie » 06 sty 2018, 22:41

Obrazek
Jarosław Bzoma
Urodziłem się 26.04.1961 roku. Mam wykształcenie medyczne. Na studiach zacząłem tworzyć poezję. Debiutowałem w dwutygodniku Kamena w roku 1984. Jestem autorem cyklu książek pod wspólnym tytułem "Krajobrazy mojej duszy, księga o podróży nocnej" poświęconych indywiduacji poprzez samoobserwację w stanie OBE,LD i snu głębokiego, nazwałem go śnieniem progresywnym.

„Krajobrazy” to cykl 6 tomów, w których zadaję pytania i staram się dać odpowiedź na fundamentalne psychologiczno-filozoficzne zagadnienia metafizyczne, epistemologiczne i ontologiczne dotyczące człowieka. To sokratejski przewodnik po tym, co ludziom znane i nieznane, czego chcieliby się dowiedzieć o sobie samych, a co często leży na pograniczach i peryferiach ludzkiej świadomości. Co leży w zakresie naszego poznania, a co być może na zawsze pozostanie tajemnicą

http://www.taraka.pl/spis.php?aut=328



https://www.facebook.com/jarek.bzoma?hc ... S8&fref=nf
Karty Świadomości - Wstęp
Karty jako narzędzie poznania tendencji rzeczywistości, w której jesteśmy zanurzeni.

(UWAGA! Tekst jest stanowczo za długi, dlatego został podzielony na części).

Teraz zrobię coś, co z punktu widzenia znawców kartomancji jest nie lada zuchwałością!

Co ten cały... Bzoma może wiedzieć, czego my nie wiemy?

Spróbuję odnaleźć prawdziwe źródło inspiracji twórców kart służących do dywinacji.

O dzisiejszym Tarocie i jego licznych odmianach nie mam większego pojęcia, nigdy nie chciało mi się zapamiętywać, studiować jego kabalistycznych, hermetycznych czy astrologicznych odniesień i tych wszystkich zależności pomiędzy kartami, tak jak ich nauczają współczesne autorytety w tej dziedzinie.

Postanowiłem w zamian wywieść jego mechanizmy ze struktury Świadomości, jaką poznałem w snach, o której mam pojęcie dość ugruntowane.

Najpierw przedstawię trzynastostopniową strukturę Świadomości, jaką w tym celu się posłużyłem, tak jak ją rozpoznałem i jaką obsługuje „moja” nieświadomość (Świadomość z dużej litery) zamieszkiwana przeze mnie, moich przewodników, duszę, której jestem pokracznym przejawem i Bóg jeden wie kogo jeszcze.

Kolejny raz uczulam was, że transcendujący, czyli rozdzielający sposób uczestniczenia w Wielkiej Świadomości, jest tylko cechą ludzkiego umysłu. Tak naprawdę nie ma żadnych poziomów, wszystko jest immanencją, a Źródło jest „bliższe nam niż tętnica szyi”, jak zwykł mawiać autor Koranu.

Kolejny raz uczulam was, że transcendujący, czyli rozdzielający sposób uczestniczenia w Wielkiej Świadomości, jest tylko cechą ludzkiego umysłu. Tak naprawdę, to nie ma żadnych poziomów, wszystko jest immanencją, a Źródło jest „bliższe nam niż tętnica szyi”, jak zwykł mawiać autor Koranu.

Nie ma zatem większego sensu rozważanie, czy tych poziomów, przestrzennie ułożonych sefir i ich wzajemnych relacji, czy tych podzielonych na wzór eneagramu jest 9,10,11,13,22... czy 600.

Bruno Latour, którego koncepcje niewątpliwie zaważą na filozofii i metafizyce XXI wieku, mówi o czternastu sposobach istnienia, z których każdy ma swoje warunki prawdziwości. (Poświęcę jego koncepcjom oddzielny artykuł zatytułowany „Rozmowy z Latourem”).

Bruno Latour, którego koncepcje niewątpliwie zaważą na filozofii i metafizyce XXI wieku, mówi o czternastu sposobach istnienia, z których każdy ma swoje warunki prawdziwości. (Poświęcę jego koncepcjom oddzielny artykuł zatytułowany „Rozmowy z Latourem”).

Wszystkie konfiguracje, jakie wymyślimy, aby sklasyfikować relacje zachodzące w obrębie dostępnego (!) nam (!) do analizy obszaru Świadomości, nawet ten podział najprostszy na głupich i mądrych, czy aktorów (aktantów) i translatorów Latoura - są prawdziwe i jednocześnie niepełne, co najbardziej zaskakuje, bo działają w zakresie, w jakim obmyślił to autor każdej z takowych „maszynek” tłumaczących wszystko. Ten fakt jest wystarczająco komiczny, aby się o to spierać.

Każda próba podzielenia całości na części - nawet jeżeli chytrze założymy, że dzielimy tylko część na części, z założenia, logiki klasycznej, jaka jest niezbędna, aby cokolwiek podzielić - wpycha nas w koło hermeneutyczne.

Każdy system zawsze dowodzi samego siebie, czyli swoich początkowych założeń albo założeń, które się wyłoniły w trakcie powstawania takowego, naginając wszystko, co w nim się nie mieści do swoich reguł. Nauka, co prawda, twierdzi, że jest falsyfikowalna i otwarta na zwątpienie i w tym wyższa od religii, bo może wciąż poddawać w wątpliwość swoje teorie, nie zakłada bowiem bezkrytycznej wiary w swoje dogmaty, tak jak religia, która to co się nie da w dogmatach podanych do wierzenia zamknąć, nazywa tajemnicą i nie stara się jej dociec. Obydwie te postawy, zdawałoby się odmienne, różnią się właściwie jedynie stosunkiem wobec tajemnicy. Rozwiązanie owej tajemnicy jest jedynym katalizatorem zmian dotychczasowych pewników obydwu dziedzin. Nauka zakłada, że da się ją kiedyś przekroczyć, co jest niewątpliwie wiarą i specyficznym dogmatem. Postawa religii zakładająca, że tajemnica jest tajemnicą i jest z definicji rozumem niepoznawalna - jest w tej kwestii zupełnie racjonalna! Spójrzcie tylko, powstało kolejne koło hermeneutyczne!

Systemy, zamykające w swoich ramach rzeczywistość psychiczną, z góry zakładają, że analizowany podmiot nie może reprezentować wszystkich wariantów systemu jednocześnie. Można być jego częścią negatywną albo pozytywną, albo prezentować jedną z postaw z wielu wyróżnionych przez system. Można przechodzić wewnątrz systemu z jednej pozycji na drugą, doznając metanoi, lub krążyć w ramach systemu w wielu lub jednym cyklu. Nie da się być jego wszystkimi elementami jednocześnie, bo to jest stanowisko samosprzeczne. Znane nam już z logiki paradoksowej, której nie da się zastosować w świecie czasu i przestrzeni.
Śnienie progresywne zakłada już na samym początku, że jedyną barierą poznania śniącego jest czas, jaki chce na nie poświęcić i otwartość na zmianę swoich przekonań. Nie ma końca. Dlatego nazwałem je śnieniem progresywnym. Nie jest tylko sieciowe, jest nawet czymś więcej niż przestrzeń, w której się sieć rozwija. Rodzi w podróżniku pokusę, aby stanąć na zewnątrz tej przestrzeni, ale wtedy musiałby zamknąć ją, w sobie ograniczając, lub pozwolić siebie rozszerzać w nieskończoność. Śnienie progresywne zakłada jak najszersze rozpoznanie zakresu wolności śniącego w ograniczającej go Konieczności!

Jak uczą nas sny, istnieje pewien uniwersalny współczynnik: godząca pozorne sprzeczności, stojąca u podstawy wszystkiego Świadomość Źródłowa, która wyjawi nam, jeżeli naprawdę nam na tym zależy, że to, co w świecie praw fizycznych zdawałoby się niewykonalne z powodu braku energii, stanie się rozwiązywalne po odkryciu jej nowych źródeł; to co przeczy zasadzie zachowania energii, stając się niemożliwe, okazuje się wykonalne w świecie wyobraźni; to co rozpala wyobraźnię i nie pozwala nad nią zapanować, emocje okazują się do ugaszenia na poziomie chłodnej analizy mentalnej. Ta, zdawałoby się, ograniczająca do relacji przyczynowo skutkowych forma percepcji okazuje się właściwa do przekroczenia na płaszczyźnie sieciowej. Struktura wzajemnych relacji osobnych bytów, które na kolejnym poziomie okażą się niesprzeczną jednością. Kiedy pojawią się ostatnie spazmy wydzielonych podsieci w świecie logiki paradoksowej, nie godzącej się na połączenie w jedność z innymi i utratę osobności, pojawi się strefa rozpadu form, obracając wszystko w Nicość.

Co nieekonomiczne, nie do pojęcia, nie do pogodzenia w warstwie niższej - zawsze na poziomie wyższym okazuje się znajdować rozwiązanie.

Kiedy wyeliminujemy wspomnienia i oczekiwania, okaże się, że nie ma ciągłości pomiędzy tym który szedł, a tym który czyta, tym który śnił i tym który doświadcza stanu jawy, a nasza Świadomość nie potrafi odróżnić polnego kamienia od profesora uniwesytetu. Nie ma różnicy pomiędzy przyczyną a skutkiem, skutkiem i przyczyną. Kiedy usuniemy ze swojej świadomości tę skłonność do transcendowania niejako „poziomego”, czasoprzestrzennego, staniemy się Tym, który doświadcza zmienności otoczenia wokół siebie... Tym, który jest nieporuszony. Tak samo z transcendowaniem pięter Świadomości, niejako transcendencją „pionową”, zachodzącą pomiędzy warstwami wielkiej Świadomości, będącymi jedynie różnymi sposobami interpretowania punktu, w którym się znaleźliśmy na skali poziomej, sposobami przeżywania pozornych zdarzeń w pozornym czasie i przestrzeni. Kiedy przestaniemy je od siebie oddzielać - staną się jedynie falą, która przepływa poprzez nas: od materialności ku Źródłu i z powrotem, od urojenia, że wszystko jest takie, jakie chcemy aby było, po urojenie, że jesteśmy igraszką Konieczności. I przepłyną przez nas kolejne stopnie interpretowania oddzielności Nas od „otoczenia”.

To różne stany Świadomości, obiektywnie rzecz ujmując, przesuwają się wokół Nas nieruchomych. To nie my podróżujemy poprzez zdarzenia i czas, a one poprzez Nas. ŚWIADKA. I tak jest aż do Granicy 8/9, potem Świadek zostaje „wynicowany”.

Pewnie nawet nie zauważyliście, że opowiedziałem wam właśnie o krzyżu, na którym rozpięty jest Człowiek. Co jeszcze bardziej zaskakujące: na pewnej górze, znanej z Nowego Testamentu, trzeba było „ustawić” aż trzy krzyże, tak właśnie symboliczne przedstawiono trzy „pionowe” strumienie Świadomości -0+.

Właśnie w oparciu o takie zrozumienie, nieco przypominające działanie żyroskopu, sen wyszczególnia 13 krytycznych poziomów „pionowych” i mniej ostro rozdzielone spektrum poziomów „poprzecznych”, powiązane z iluzją upływu czasu i przemieszczania się w przestrzeni iluzją realności. Od skrajnej urojeniowo minusowej interpretacji (tzw.”piekielnej”) z lewej strony ekranu śnienia po urojeniowość plusową, pozornie realną, bo taki wydaje się ona człowiekowi po prawej stronie ekranu śnienia.

Gdzieś na środku tych skal nasza rozbiegana mała świadomość mija, zaaferowana swoimi urojeniami, bezwymiarowy Punkt (0) odniesienia, bezwymiarowy Źródłowy Punkt „widzenia” Nieporuszonej Świadomości.

Liczba 13 pionowych warstw wydaje się być optymalną i wystarczającą człowiekowi do analizy „rzeczywistości”.

Nie jest to mój wynalazek, a obiektywny, wspólny dla ludzi (ponieważ w głębszym, metafizycznym sensie Człowiek jest jeden) sposób doświadczania Świadomości. Wykorzystam to za chwilę, tworząc na waszych oczach talię kart o dotąd, jakby się mogło wydawać, bardzo tajemniczym, wręcz magicznym pochodzeniu.

[foto] Jarosław Bzoma




Jarosław Bzoma - Karty Świadomości
http://www.taraka.pl/karty_swiadomosci_01
CZĘŚĆ I

Rozpocznę całe przedstawienie od ukazania struktury Świadomości, od Jej „góry” czy raczej „głębi”, czegoś w rodzaju „podszewki” tego co przejawione czyli od tego co istnieje obiektywnie, od... Nieprzejawienia!

Struktura którą wam prezentuję jest warstwową strukturą jakiej doświadczają śniący progresywnie.

Chyba najbardziej fundamentalne w poszukiwaniu Przyczyny Wszystkiego jest uświadomienie sobie, że to wielkie pytanie należy stawiać na każdym z poziomów Świadomości. Czym innym bowiem jest Przyczyna Wszystkiego z punktu „widzenia” bytu fizycznego czy emocjonalnego a czym innym kiedy pytanie to zadamy bytowi myślącemu. Jeszcze czym innym jawić się będzie bytom pozbawionym ciał małej karmy 1-5. Weźmy za przykład choćby poziom Świadomości 8/3, bytów określanych Dewami. Warto również wiedzieć, że nie wszystkie byty są wyposażone w pełny dostępny naszej eksploracji komplet poziomów Świadomości. Struktura ta jest bowiem bardzo płynna i wcale nie jest uszeregowana liniowo. Można nawet napotkać sterowane z wyższych poziomów roboty duchowe, Boty. Można również domniemywać, że pełny komplet zawiera znacznie więcej struktur, sny bowiem informują, że na poziomie Nicości 8/2, gdzie powstają pierwsze formy również naszego Przejawienia możemy napotkać oprócz form użytkowanych również formy jeszcze „puste”! Człowiek nie jest bytem wyposażonym we wszystkie możliwe poziomy jakie zawiera Świadomość. Obsługujemy poziomy od 1 do 5. Już poziom szósty jest określany przez sny jako poziom „nie nasz”. Potem, kiedy ujmujmiemy to linearnie, występuje znowu „nasz” poziom czyli dusza indywidualna 7(Atman), ale wszystko co powyżej poziomu 7 znowu nie jest „nasze”.

Po raz kolejny podkreślam, że piętrowość /poziomy (transcendowanie Przejawienia) to ułomny(!!!) ograniczonością zmysłów ludzki sposób widzenia immanentności Boga.

Nieprzejawienie:

Pisząc Nieprzejawienie lub Nicość mam na myśli to co Nishida Kitaro nazywał Nicością absolutną i względną. Aby nie mylić jednego z drugim Nieprzejawienie nazwałem Szczeliną 8-12 a Nicość poziomem 8/2.W moim rozumieniu Nicość jest progiem Nieprzejawienia. W Nicości(Chaosie Greków) rozpadają się lub powstają byty przejawione. Nieprzejawienie to w moim rozumieniu to co istnieje(!) obiektywnie. To co my uważamy za przejawione, włącznie z nami samymi jest tak naprawdę iluzoryczną tkaniną uplecioną przez Źródłowy Punkt i Pierwszego Przejawiającego się. W snach Tkanie wygląda jakby Źródłowy Punkt ulegał polaryzacji o 90 stopni i wracał do swojego podstawowego stanu jednoczasowo. To trudne do wyrażenia ale ten podstawowy stan to stan narodzin Samoświadomości Źródła. Aby ten proces w ogóle miał miejsce musi następować polaryzacja na Postrzegającego i Postrzegane. Ten stan permutuje tak gwałtownie, że dla naszego oka byłby niedostrzegalny, owa zmienność jest szybsza niż światło jakie zna nasze oko i czas jaki zna nasz umysł a odległość krótsza niż jakakolwiek przestrzeń dostrzegalna przez zmysły zrodzone z materii. Dlatego piszę o Źródłowym Punkcie pozaczasowy i pozawymiarowy a na dodatek niebędący światłem. To Czarne Światło mistyków, to światło nadświetlne/podświetlne, dla oka nawet duchowego niepostrzegalne, senny zasób symboli przedstawia Je jako przezroczyste a jednocześnie „czarne”. Czarna materia i energia Fizyków . Na dodatek Czarny czas na którego trop jeszcze nie natrafiono. Czas, przestrzeń i światło jakie znamy powstaje dopiero po wydostaniu się jej Czarnych odpowiedników ze Szczeliny 8-12 na poziom 8/3. Można by te cechy dotyczące wnętrza Szczeliny 8-12 określić Nadświetlnością /Podświetlnością, Nadczasem/Podczasem lub Nadmaterią/Podmaterią i Nedenergią/Podenergią. Dlaczego przedstawiam to w dwóch wariantach Nad i Pod? Ponieważ Przejawienie tylko z naszego punktu widzenia ma początek i koniec, z obiektywnego punktu widzenia należałoby sobie Je wyobrażać jak hermetycznego Ouroborosa połykającego swój własny ogon. Próba wydostania się we śnie, zachowując świadomość oddzielności, poza kres naszego fizycznego wszechświata kończy się zawsze wpadnięciem w samego siebie (wynicowaniem) jako byt przejawiony i nie chodzi tu wcale o przebudzenie się na jawie. Identycznie choć odwrotnie (!) kończy się próba wejścia przez Usta Iśwary(Ostatecznego Androgyna) w jego głębię (Głębię Bezwymiarowego Pozaczasowego Punktu Źródłowego), zostajemy jako samoświadome Ja wypluci z powrotem w Przejawienie. Analogicznej sytuacji, choć proporcjonalnie mniej dotkliwie doświadczanej doznajemy już wcześniej, kiedy próbujemy przekroczyć w „górę” Granicę 5/6 wyposażeni w zbyt niską świadomość, wtedy budzimy się we śnie w którym budzimy się we śnie w którym budzimy się we śnie ... ., jak w „Dniu świstaka”.

Czerń może nam się źle kojarzyć więc można by to również nazwać Cienistością .To nawet bliższe tego co widzi się w dalekodystansowych snach bo podczas zbliżania się do Źródła doświadczamy pewnej Szklistości, Kryształowości, Niemalprzezierności tej struktury. Dlatego nazwałem Ją Kryształowym Wirem zbiegającym się w Źródłowym Punkcie. Przejawienie zatem zaczyna się już w Szczelinie 8-12 tyle, że w ramach Jej Kryształowego Wiru ma jeszcze postać „podprzejawieniowo-nadprzejawieniową”, Szkliściecienistą. Oczywiście natychmiast kojarzy się to z Wielkim Wybuchem, Osobliwością dającą początek wszechświatowi. Ale ta Osobliwość Źródłowa o której piszę daje początek wszystkim wszechświatom jakie się przejawiają(permanentnie). Ona wciąż powstaje i jednocześnie zanika w Czasie Cieniściekryształowym. Z mojego podróżowania wynika, że wszystko co jest przejawione jest utkane (!!!) przez grę Źródłowego Punktu i jego Zwierciadlanego "odbicia" czyli Pierwszego Oddzielającego się .Właśnie dlatego wszystko co stało się Przejawione rozpada się ulegając entropii. Jest bowiem iluzoryczną tkaniną Źródłowego Punktu i Pierwszego Oddzielającego się (permanentnie) „osnową i wątkiem” drgają w odmiennej polaryzacji tak szybko, że przekracza to nasze wyobrażenie o czasie i ruchu jaki znamy, tworząc jednocześnie przestrzeń Przejawiania i samą iluzję jego zawartości. To co można określić Szkliściecienistą materią(energią) jest podstawą/wnętrzem materii/energii Przejawionej, a nie wypełniaczem luk pomiędzy nią, aby zamknąć naukowy bilans do 100% masy wszechświata.

Teraz kilka słów poświęcę Szczelinie 8-12.

Szczelina 8-12(Parabrahman/Iśwara). Zwana w innych systemach mistycznych Rigpą, Szechiną(Polem Świętych Jabłoni), Przestrzenią w której głębi znajduje się Nieprzejawiony Bóg. Zawiera poziomy Androgyna Ostatecznego 12.Jego Szata to własnie Zasłona Bytu= Paroket 8/9 = Kryształowy Wir = Kryształowy Mur . Usta Androgyna są „centralnym” położeniem Bezwymiarowego Punktu(Kunszi,Niecierpliwego) w tej Nieprzejawionej przestrzeni.)Bezwymiarowy/Bezczasowy Punkt „leży” w Ich(ust) głębi, poza ten Punkt nie można się już wydostać w snach. Natomiast kiedy zaczniemy wykazywać najmniejszy ruch naszą dyskursywną świadomością spadniemy kanałem urojeniowym do fizycznego ciała.

Usta Androgynicznego Iśwary (Androgyn wygląda niesamowicie, przypomina klauna :)) w których wszystko co istnieje i nie istnieje zostaje wywrócone na nice, dotyczy to Ojcomatek jedynie obecnych 11 i Matkoojców 10 widzialnych(! Ponieważ istnieje wiele Przejawień takich jak nasze, są jednak od siebie odizolowane, mimo że ich Wiry wychodzą z tego samego Punktu Źródłowego!) i Czerwonego <10 czyli Najwyższej Trójcy.

W innej narracji Ojcomatka 11 jest jedynie obecna(obecność jest odczuwalna ale Ojciec/Matka nie widzialna) to androgyn męskokobiecy a Matkoojciec10 widzialny to androgyn kobiecomęski. W pewnych narracjach Szczelina 8-12 ma również strukturę architektoniczną. Kiedy zbliżamy się do kryształowego muru/wiru zaglądając przez bramę widzimy biegnącą Oblubienicę w stronę stojącego Oblubieńca, po prawej stronie Otchłani. To początki Przejawiania się Źródła, Subprzejawienie.

Otchłań to przestrzeń Przejawienia, wewnętrzna „przestrzeń” zwierciadła, przestrzeń urojeniowości nad którą prowadzi do Świątyni znajdującej się na przeciwległym końcu, most cienki jak włos. To z niego spada się w otchłań Przejawienia kiedy tylko zaczniemy tworzyć jakiekolwiek wyobrażenia świadczące o naszej oddzielności, czy w ogóle poruszymy umysłem jako mistyczni podróżnicy. Kiedy uda się dotrzeć do stopni Świątyni czeka nas konfrontacja z czterema Płomienistymi Stożkami Światła, które czasem przyjmują postać sześcioskrzydlną. Czasem pozwalają pokonać podróżnikowi brak(!!!) wyobrażeniowej narracji za drzwiami Świątyni i wtedy po ich przekroczeniu możemy zobaczyć dwa nierównoważne Androgyny. Na wprost Męską kobietę a po lewej, za niepełną zasłoną (!) Kobiecego mężczyznę .Obydwa niepełne androgyny są spolaryzowane w stosunku do siebie pod kątem 90 stopni. Jeżeli dotrze się do tego miejsca bardzo prawdopodobna jest unia mistyczna z androgynem Męskokobiecym i wygląda ona już nie jak połknięcie podróżnika ale orgazmiczne połączenie. Przy małym dystansie powstaje tak silne przyciąganie, że pomimo tego, że płeć tego Androgyna jest indyferentna trudno się oprzeć procesowi przyciągania na szczęście sam proces kreowania tej narracji wytrąca nas z tego procesu i wyrzuca w urojeniowe Przejawienie. Niemniej należy pamiętać o tym, że Świątyni nie powinno się odwiedzać zbyt często i o tym powie nam współpracujący z nami Serafin już za drugą czy trzecią naszą próbą dostania się tam spowrotem :) ponieważ mamy przyrodzoną skłonność do tworzenia sobie urojeniowych wyobrażeń tego stanu co degraduje nas do poziomu Choronzonicznego Niebiańskiego Miasta na poziomie 8.1 i może nam wejść w przyzwyczajenie wpadanie w tę „pętlę”.

To o tej Szczelinie, grocie/stajence opowiada dość znana legenda o narodzinach Człowieka/Boga w stajence 8-12, w jej wnętrzu widzimy dziecię <10 , Matkę10 i Ojczyma11.Świadkami „byli” trzej jeszcze mądrzy królowie 8/1, 8/2 i 8/3 i Źródłowy Punkt. Gwiazda, całkiem pozbawiona rozumu!



Granica 8/9 której zewnętrzna (dla nas) warstwa 9 jest jednocześnie poziomem 13 jeżeli patrzymy na Granicę od strony „wnętrza” Szczeliny 8-12. Jej cechą jest odwracanie obrazu i znaczeń do góry nogami. To Zwierciadło w którym przegląda się Źródło Świadomości i „ogląda” swoje urojeniowe odbicie którym jest Przejawienie.

Warstwy Świadomości o których opowiadam, w snach bywają nazywane Cesarzami. Mamy zatem do czynienia z trzynastoma Cesarzami z których ostatni jak określają to sny jest wygnany i trwa w izolacji. Ta opowieść dotyczy właśnie zwierciadlaności poziomu 13(9) i zawartej w nim zwierciadlanej iluzji Przejawienia.

Tak naprawdę wszystko co „oglądamy” za tą granicą jest nie na zewnątrz a wewnątrz Przejawienia, jest jego podszewką.

Progowa warstwa brahmaniczna 8 . Granica pomiędzy Nieprzejawieniem a Przejawieniem, już po „naszej” stronie.

Poziom 8 (Brahmaniczny).Trzywarstwowy.

Złota korona 8.3 ; szata, czasem inne królewskie/kapłańskie atrybuty. Przechodzi w zasłonę bytu/Zwierciadło, Paroket 8/9,generuje impuls do przejawiania się Nieprzejawienia Szczeliny 8-12 i do szukania form swojego wyrazu. Śni się jako stożkowy, złoty pełen ornamentów płaszcz pusty(!) w środku. Przypomina strój liturgiczny prawosławnego popa, czy kapłański w ogólności, zapewne nie jest to przypadek.

Nicość 8.2 przestrzeń w której magazynowane są formy ale również rozpuszczane są te które przybyły ze swoją zawartością z Przejawienia. Samoświadomy podmiot doświadcza w czasie eksploracji tego obszaru wzrostu temperatury i powleczenia świetliście lepką substancją formatywną. Czasem można również ujrzeć zmagazynowane formy które wywodzą się z jednej, macierzystej dla wszystkich pozostałych form. Istnieją również formy puste o zagadkowej funkcji.

To podczas przekraczania tego poziomu jeden z Serafinów, płomienistych sześcioskrzydłych (!) strażników Świątyni(Wiru/Szaty/Zasłony-Paroket) „usłyszałem” ;

- „Poznałeś to co chciałeś ale w inny sposób niż się tego spodziewałeś”.

To na poziomie Nicości 8/2 pojawiają się przed naszymi oczami sceny których główną bohaterką jest wysoka temperatura. Nie trudno sobie wyobrazić, że zamiast wydostać się do Nieprzejawienia wyznawcy tak dobrze znanej nam religii zawracają na niższe poziomy, szamocąc się po drodze ze swoim własnym Nigredo/Cieniem „Szatanem” lub przywierają do Albedo „Jezusa” urojeniowego. Na tym poziomie również zlokalizowane jest Pole Zdychających Koni czyli Ri-Pole(tak je nazwano w moim śnie, Ri to 18 czyli dziewiąty(!) wymiar, dziewiąty poziom Świadomości, przesunięcie jest o 1 bo pewnie „tam” się nie uwzględnia poziomu fizycznego. Ponieważ 1=5). Pole rozkładające Pojazdy Duszy czyli jej formę przejawieniową. To poziom bardzo wolno zmieniających się symboli, zapewne szroty z rdzewiejącymi samochodami pojawią się tu dopiero za kilkaset lat.

Nigredo/Albedo 8.1, największa koncentracja urojeniowości a jednocześnie jej pierwotne źródło, kiedy Świadomość zstępuje forma jest jeszcze pusta i zdolna do niezliczonej liczby permutacji Świadomości, kiedy wstępuje jest wypełniona wszelkimi urojeniowymi iluzjami jakie pusta forma stworzyła w związku ze swoją iluzją bycia oddzielną od Źródła przejawiając się. Wizje „Demonicznych” bytów na tym poziomie jakich doświadcza podróżnik Świadomości to właśnie owe iluzje (cień) nagromadzone przez podmiot doświadczający Przejawienia i traktujący je jako rzeczywiste.(Odsyłam do czwartego Venatio i Choronzona333). Na tym poziomie pojawia się również Granica urojeniowa o kolorze srebrnym. Granica ludzkiego pojmowania, jakichkolwiek możliwości ludzkiej wiedzy. Coś jak nieprzekraczalna stała Plancka .Na nasze spotkanie zanim ujrzymy Czarnego(ze zrozumiałych względów dużo rzadziej Białego) wybiega adekwatnie umaszczony pies o jednej głowie. Niektórym ta uwaga może wydawać się pozbawioną sensu, cóż bowiem dziwnego w pojedynczym/jednogłowym psie ale ci z was zmienią swoje zdanie „niżej”, na granicy 5/6 gdzie napotykamy jeszcze innego psa stróżującego, potrójnego.Czarny 8/1 w snach jawi się nam wysokim, czasem nawet trzy metrowym mężczyzną, śniadym, Cyganem,Hiszpanem, Włochem, generalnie południowcem, czasem bywa nawet zupełnie czarny.Ze zrozumiałych względów Nigredo 8/1 podobnie jak każdy cień z niższych poziomów Świadomości jest tej samej płci co podróżnik.Odwrotnie jest z uzupełniającym "przewodnikiem" z poziomów 1-5, ten zawsze jest płci dopełniającej.

Przejawienie :

(Omówię tu, strumień można by rzec, typu ludzkiego i podobnych samoświadomych bytów.)

Naddusza 7+ (świetlisty błękit/Paramatman).Bezpośredni kontakt z Nim bywa przeżyciem niezapomnianym. Często przejawia się jako błękitna dłoń wyłaniająca się z mgły brahmanicznej 8, głaszcząca podróżnika po policzku.

Wykrywamy go kiedy poruszamy się z góry do dołu, kiedy podnosimy naszą świadomość snu do góry pokrywa się z poziomem 7, Duszą jednostkową(Atmanem).Właśnie dlatego w snach informuje się podróżnika że „do góry” jest mniej poziomów niż kiedy wraca się „na dół”.Śni się jako forma męska-Ogrodnik(Warto sobie przypomnieć określenie Szechiny 8-12 jako Pola Świętych Jabłoni) albo żeńska będąca Jego Polem Przejawiania się. W moim przypadku nazwano ową żeńską formę Maestrozą. Każdemu śniącemu jawi się ona jako dojrzała (!) hieratyczna piękność pozwalająca podziwiać swoje poli-kreacje.

Dusza indywidualna 7(świetlisty fiolet, nawet do przezierności /Atman).

Wedy pouczają nas, że Atman jest tożsamy z Brahmanem i jak widać po tamtej stronie w pewnym sensie jest to prawdą. Kiedy podróżnik dociera do tego poziomu spotyka się z samym sobą, przezroczystym i ze zdziwieniem konstatuje, że ma z nim wspólną głowę. Przeżycie jedni jest tak silne i pełne wzruszenia, że często budzimy się płacząc. Mistycy to doświadczenie nazywają Darem łez.

Przy odrobinie szczęścia Atman pokaże nam jak tworzy iskry życia naszych równolegle żyjących aspektów wywodzących swe małe karmy z Domu Dusz poziomu 6. Tak jest, mamy wielu braci z którymi dzielimy wspólną duszę 7, którzy żyją w tym samym czasie albo w tym co my nazywamy przyszłością albo przeszłością. Kwestia małej karmy dotyczy pojedynczego aspektu i jest zaplątaniem się we własne wyobrażenia z poziomów1-5. To co powyżej Granicy 5/6 to wielka karma którą Dusza7/Naddusza7+/Brahman8(w tej przestrzeni to właściwe jedno) tworzy w sposób zamierzony niemal w pełni nad tą projekcją panując. Ulega tylko jednaj iluzji. Bycia oddzielnym od Źródła ale to tylko do momentu w którym nie zostanie odtrąbiony(!?) wielki powrót. Odtrąbiony bo przyjęło się uważać w tamtym świecie, że jeżeli ktoś usłyszał zgrzytliwofanfaryczny wibrujący dźwięk Kryształowego Wiru rozpoczyna powrót do Źródła. Doznanie wypełnia nas śniących z zewnątrz i wewnątrz. Nie da się tego zapomnieć. Nie zawsze tej wibracji doświadczymy „słuchem” czasem doświadczamy jej „wzrokiem” jako mglistości poziomu8 albo zalanie ultrabłękitnym światłem.

Poziom buddyczny 6(biel/cytrynowy/jasny pomarańcz), jest wielowektorową nie naszą (!) przestrzenią. Podobnie jak nie nasze są te powyżej poziomu7. Składa się z trzech warstw odpowiedno ; Domu Dusz, Szpitala Dusz i Świętej Wyspy. Dom Dusz zawiera w sobie naszą Rodzinę Dusz i wszystkie inne czyli wszystkie aspekty naszej duszy 7 oraz wszystkich innych bytów samoświadomych tego poziomu, żyjące swoimi życiami zazwyczaj jednocześnie(Typowa dla poziomu buddycznego wielowektorowość), realizują się w „małym życiu”/małej karmie poniżej granicy 5/6.

Granica 5/6.To granica odwracająca obraz i znaczenia o 180 stopni. To początek małej karmy/krótkiego życia (Wielka karma/Długie Życie zawiera się pomiędzy Czerwonym <10i poziomem 1 ). Powyżej tej granicy spostrzegawczy podróżnik ze zdziwieniem stwierdza że widzi samego siebie na zewnątrz swojego ciała, biorącego udział w narracji rozwijanej przez sen. Wie się co myśli ten drugi Ja mimo, że dzieli nas przestrzeń. Na poziomach minusowych, urojeniowych poniżej granicy 5/6(piekielnych -niskotemperaturowych! !!) dochodzi jeszcze zabawna sytuacja bycia pomniejszonym jeżeli świadomością spoczywa się w urojeniu lub powiększonym wobec drugiego Ja które jest urojeniowo pomniejszone. Każdy z poziomów Świadomości ma taki (-) poziom urojeniowy. Nawet poziom 8 (Choronzon-Nigredo/Albedo) i kto nie rozumie, że śnienie/medytacja/wizje wykorzystują tę ścieżkę iluzji i utożsamia się dosłownie z narracją snu czy wizji medytacyjnej zostaje wchłonięty przez urojeniowość. Dlatego trzeba być wciąż świadomym, że zależnie od tego przez którą z bram opuścimy małą karmę będziemy świadkami specyficznej dla charakteru tej bramy wizji, kolorów i symboli. Bramy są cztery eteryczna (2), astralna (3), mentalna (4) i kauzalna (5).To wyjście z każdego z poziomów Świadomości 2-5. Z poziomu 1 również można wyjść śniąc, medytując lub …. umierając :) Bramy mają swoich strażników jak już wspomniałem najtrudniej wyjść przez czerwoną bramę kauzalną 5 bo tej strzeże troisty byt spychający nas z powrotem do małej karmy. Bramy 3 i 4 pilnują boty/ZR-y które wpychają nas spowrotem do karmy już na poziomie hipnagogów ale one są łatwe do pokonania wystarczy lekko podnieść poziom swojej świadomości we śnie na tych poziomach (OBE(3) i LD(4)).Potem spełniają już tylko rolę barometrów informujących nas jaka jest „pogoda” na zewnątrz. Na poziomie 3 za strażników wystarczą Głodne Duchy :)

Te Bramy prowadzą z czterech poziomów małej karmy do przestrzeni ponad granicą 5/6, najczęściej na poziom Duszy 7/Nadduszy7+ i są formą karmicznego urojenia korespondującego jednak z rzeczywistym charakterem poziomów Świadomości powyżej tej granicy. Tylko dlatego da się zbudować narrację dalekich podróży. Symbole są dość stabilne w związku z czym przy pewnej wprawie bardzo czytelne. Jak już wspominałem gdyby nie ta urojeniowość jakiej podlegamy bylibyśmy jedynie świadkami Czystej Podstawy Świadomości Nadświetlnejpodświatlności Szczeliny 8-12.

Tym z was którzy zetknęli się z jogą snu i śnienia -dzogdczen od razu przyjdą na myśl cztery kolorowe tigle boczne i centralne „supertigle”, piąte błękitne (Dusza 7/Naddusza7+). Szczelina 8-12 to w tym kodzie Rigpa a Źródłowy punkt to Kunszi. Podobnie kompatybilna jest kabała i inne systemy mistyczne.

Poziom 5(czerwony) przyczynowo -skutkowy. Wszelkie zdarzenia z naszego życia są splecione ze niedostrzegalnymi strumieniami Świadomości które jawią się nam jako otaczające nas zjawiska zachodzące dokoła nas. Tak nie jest bo skutek jest przyczyną a przyczyna skutkiem, jak już pisałem w De venatione sapientiae. Próba opuszczenia tego poziomu i przedostania się bazpośrednio przez granicę 5/6 jest tłumiona przez Strażników karmy (w trzech osobach, często ich powierzchowność ma związek z symbolem urodzeniowym naszego zodiaku albo uniwersalnym i jest wtedy potrójnym psem Cerberem. Kiedy powracamy „od góry” są to trzy Parki, prządki losu, te nas zawsze chętnie widzą powracających do małej karmy).Środkowym Europejczykom jako straznicy małej karmy poziomu czerwonego kauzalnego śnią się często Ruscy :) Tak jak na poziomie 8/2 Niemcy(Niemowy) a na poziomie 3 (najbardziej na lewo na tym poziomie, dalej niż nasza wyobrażeniowa minusowość) Amerykanie, ci sami którzy mają zamiar zredukować naszą populację!

Poziom 4 (niebieski), to poziom mentalny, poziom spekulacji intelektualnych. Źródło jest rozumne dopiero na tym poziomie a nie jak to się Jemu błędnie przypisuje od samego początku sugerując, że posiada jakąś wszechwiedzę. Wcześnie „tylko” Jest którym Jest. Wszechmoc, Wszechsprawczość nie równa się wszechwiedzy ta jest realizowana poprzez wszystkie byty samoświadome konkretnego Przejawienia które wykształciły organ do poruszania się na poziomie mentalnym(w naszym przypadku jest nim mózg biologiczny) . Wszechmądrość jest zatem bezrozumna!

Poziom 3 (zielony) astralny czyli emocjonalno -wyobrażeniowy. Tworzymy tu cały śmietnik formujący naszą małą karmę. To tu mylimy emocjonalne urojenie nazywane miłością z doświadczeniem Jedni >7 które jest prawdziwą Miłością/Bogiem nie mającą nic wspólnego z uczuciem. Miłość wysokich poziomów >7 niczym nie różni się od Bezwzględności! !!To czy w tym stanie czujemy się uniesieni czy pognębieni zależy tylko od naszych urojeniowych wyobrażeń na swój temat i na temat Boga. Tak naprawdę najgłębsze opuszczenie niczym nie różni się od największego wywyższenia naszego Ja, to są cechy tworzące lub wyzwalające nas z małej karmy która jest utożsamieniem się z urojeniami indywidualnymi i zbiorowymi tych poziomów (3 i 4).

Na jego minusie żyją ci którzy czerpią od nas nadmiar(lusz) energii wydzielanej w chwilach tworzenia przez nas wyobrażeń i ulegania emocjom, nie tylko negatywnym również pozytywnym. Pasożytują na kanale którym ta energia jest transportowana do naszej duszy 7 i „wyżej”. Sama energia jaka generowana jest na tym poziomie nie ma notacji szczęśliwości czy cierpienia dlatego ze zdziwieniem możemy się dowiedzieć na poziomie Szczeliny 8-12, że „Nikt” o naszym cierpieniu nie wie! Nie ma czym o tym wiedzieć. Z wielką goryczą dowiadujemy się, że to są jedynie stany wzbudzenia naszego mózgu generującego i synchronizującego się z poziomem mentalnym4 i astralnym 3 w przestrzeni tworzącej małą karmę .W efekcie to one dają energię na zakotwiczenia się wyższych, odrywających się od Źródła, zstępujących poziomów Przejawiającej się Świadomości ku ciężkiej materii. To gigantyczny mechanizm duchowy pozbawiony emocji i rozumu, poza naszymi emocjami i myślami oczywiście.

Poziom 2 (żółty) energetyczny/eteryczny. Po minusowej stronie jego Bramy czekają na nas Głodne Duchy i wejście do piekielnego poziomu -2 . To tam spotykamy minusową, urojeniową kopię siebie samego a nawet Boga . Doświadczenie tego poziomu daje zrozumienie czym jest mikropsja, makropsja, utrata więzi z duszą i zimne piekło. Doświadczamy, że brak przewodnictwa duchowego pokazującego odpowiedni kierunek(nawet religijnego egregora! !!) może doprowadzić do utraty orientacji w przestrzeni urojonej minusowo i niemożności znalezienia drogi powrotnej do świata urojonego pozytywowo czyli do naszej realności. Tak możemy stać się po śmierci, po utracie bazowego ciała fizycznego więźniem poziomów urojeniowych -2 małej karmy i stać się Głodnym Duchem błąkającym się po przestrzeniach astralnomentalnych walczącym o przetrwanie, o dostęp do energii istot połączonych ze swoimi strumieniami Świadomości. Głodne duchy pasożytują na istotach biologicznie żywych na ich poziomach energetycznych 2 jak i na poziomach astralnych 3 a nawet mentalnych 4, co więcej, nawet na astralu osób zmarłych oczekujących na ponowne inkarnowanie się w małej karmie. Głodne duchy nie są w stanie przekroczyć Granicy 5/6. Są zlepkiem autourojeń nie pozbawionych jednak Ja, są pozbawione dostępu do strumienia Świadomości duszy która kiedyś je wygenerowała w przestrzeni małej karmy. Opisowi tej przestrzeni i przygód jakich w niej doświadczyłem, włącznie z ponownymi zaślubinami z własną Duszą kiedy udało mi się tę minusowość w końcu opuścić poświęciłem sporą część Codexu Gigas.

Poziom 1 ciało fizyczne/w naszym przypadku biologiczne i układ nerwowy ewoluujący w mózg. Na jego minusie nie bez udziału poziomu 5 czyha czasem na nas w całkiem fizycznej bramie jakiś ktoś, czyli w pewnym sensie my sami :)

Obrót naszego ciała we śnie o 90 stopni na każdym z poziomów Świadomości informuje, że wchodzimy na orbitę stacjonarną takiego poziomu i przestajemy się poruszać do góry lub do dołu. Obroty o 180 stopni i do góry nogami omówiłem przy okazji opowiadania o Granicach 5/6 i 8/9.(Tu warto przeprowadzić ciekawą analogię pomiędzy obrotami ciała subtelnego we śnie i na jawie w czasie tańców rytualnych!)

Zmieniające kąt percepcji Granice 5/6 i 8/9 powodują, że zawarte pomiędzy nimi „warstwy” Świadomości nakładają się na siebie w związku z czym kolory które się powtarzają w snach na różnych poziomach a różnią się jedynie „świetlistością” a nie barwą są w bezpośrednim kontakcie z sobą jak w złożonej tkaninie. Nie zapominajmy, że to Szata bez szwów!

Poziom 1 jest tak naprawdę elementem poziomu 5(Chyba dlatego tak wyśmiewany przez mało doświadczonych amatorów podróży mistycznych Castaneda nazwał go punktem połączenia, jednym z 600-oczywiście nie chodzi tu o liczbę a o odnośnik do poziomu 6/00/. Dzogczen nazywa go czerwonym tigle, jest zlokalizowany pomiędzy łopatkami naszego ciała).W mistyce hermetycznej tożsamość odcieni/poziomów Czerwieni określa się skorupą czerwonego jaja. To jajo hermetyków i znane z filozofii indyjskiej hiranjagarbha . Tyle że tamte są złote z wierzchu a czerwone w środku. Dlaczego? Ponieważ opisują stan wynicowania czyli opisują tę strukturę z punktu widzenia Szczeliny 8-12.

Wszystkie poziomy o których pisałem są ułożona jak łupiny cebuli. Oczywiście to nasz transcendujący punkt widzenia. Często w dawnej mistyce porównywano trzy podstawowe obszary tej struktury; ciała(1-5), duszy(6-8) i ducha(8-12) do trzech warstw struktury jaja.

Tym samym są Swedenborgiańskie poziomy Człowieka Kosmicznego odpowiednio; nogi, tułów i głowa. Talia to Granica 5/6 a szyja 8/9.

Usta, wiadomo co.

Warto również podkreślić, że lewa strona we śnie to kierunek ku naszej urojeniowości minusowej a w prawo ku urojeniowości dodatniej czyli temu co przywykliśmy traktować jako realność.

Zrozumiałe, że powyższy opis poziomów Świadomości jest jedynie niewielkim fragmentem tego o czym opowiadam w Krajobrazach. Tam miałem na to 3000 stron :)

Aby zamknąć część I, poświęconą światu ducha potraktowanego w sposób niemal fizykalny warto przywołać refleksję Emila Ciorana, mistycyzm ma bowiem nie jedno imię:

„Od dwudziestego do dwudziestego piątego roku życia, w okresie bezsenności, mogłem zrozumieć jakikolwiek bądź fenomen „nadnaturalny”, i to drogą zwykłej introspekcji, gdyż czułem go w sobie; uważałem że potrafię nie tylko odczuć go i sobie wyobrazić, lecz nawet go wytworzyć. Nie będąc wierzącym, a więc bez pomocy wiary, mogłem wejść w skórę najwrażliwszego, najbardziej „rozpasanego” mistyka. Dokładnie wiedziałem, co znaczy stan łaski, i dostępowałem go, nie uciekając się do Boga, poddając się tylko własnym impulsom i gorączkom, a zwłaszcza bezsennym nocom. Ta ogromna masa czuwań, jakie wówczas nagromadziłem! Do dziś czuję ich ciężar i grozę, grozę od czasu do czasu kompensowaną wybuchami radości prawie nie do zniesienia, tak były silne i podnoszące, tak porywały mnie ku skrajnościom niewspółmiernym z tym, co mogłem wytrzymać. Druzgotały one bariery mojej natury.”

[foto] Jarosław Bzoma
https://www.youtube.com/watch?v=iOxzG3j ... ture=share

W życiu wszystko ma swoja cenę, musisz tylko rozważyć czy chcesz ją zapłacić.

Najważniejsze w życiu nie jest to,  co zdobędziesz,  ale to, w jaki sposób zdobywanie tego zmieniło i zbudowało ciebie.
Awatar użytkownika
Elie
Administrator
 
Posty: 31328
Rejestracja: 07 mar 2009, 03:00
Podziękował : 2149 razy
Otrzymał podziękowań: 2100 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Rak
Droga życia: 1

Wróć do Biografie sławnych ludzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości