Karma i człowiek. Wprowadzenie do astrologii karmicznej

Karma i człowiek. Wprowadzenie do astrologii karmicznej

Postautor: Tinna » 26 gru 2012, 19:41

Karma nie istnieje, ale poza nią nie ma niczego bardziej realnego
ASC

Niewiele tego, jak na kilka lat dociekań nad naturą Karmy i przeznaczenia. Tymczasem, dopiero po odrzuceniu rozważań nad Karmą uchwyciłem jej sens.
Im bardziej próbowałem określić czym jest Karma, tym bardziej oddalałem się od jej sedna. Liczne książki, które przeczytałem, zamiast rozjaśnić wątpliwości tylko je pogłębiały. Natłok definicji i opisów działania Karmy nie dostarczył mi w sumie definicji jednoznacznej, ostatecznej i prostej. Nie znaczy to, że czas przeznaczony na przeczytanie tych książek, był czasem straconym. Wielkie pytania zazwyczaj rozrastały się jak wrzody, wpierw lekkie zaczerwienienie, później bąbel, który rośnie, pęcznieje i w końcu … pęka wrzód – pytanie, albo wnika z powrotem pod skórę.

Nagromadzenie krytycznej masy informacji musi zawsze zaowocować dwojako: poprzez osiągnięcie oświecenia – albo prościej – odpowiedzi na dręczące nas pytanie, albo poprzez porzucenie i zaniechanie stawiania pytań. Pierwszy sposób jest krótkotrwałym rozbłyskiem, iluminacją, a drugi – neurotyczną albo czasami stoicką rezygnacją.
Rezygnacja jest zawsze pozorna, wcześniej czy później problem znowu powróci ze zdwojoną siłą i prawdopodobnie pęknie jako iluminacja. Nigdy nie mów nigdy.
Samo sprowadzenie Karmy do pojęcia łańcucha przyczynowo – skutkowego niewiele wyjaśnia. Jeśli uderzę się młotkiem w palec, jasne jest, że wcześniej musiałem unieść ramię. Do tego momentu nie ma wątpliwości. Co jednakże uniosło moje ramię? Co skłoniło mnie do pracy? Obowiązek czy przyjemność? Czy Ktoś mi narzucił obowiązek? Skąd się wziął ten Ktoś?

Szukając źródeł schodzi się coraz głębiej, obraz staje się nieostry, ciemny, pozbawiony konturów. Młotek miesza się z planetami, planety ze Słońcem, Słońce z biedronkami. Chaos. Chaos. Chaos. Co takiego złego zrobiłem, że prawo Karmy podniosło na mnie młotek?

Wedy pouczają nas, że świat rzeczy jest tylko jeden. Mędrcy nadają mu wiele imion. Niemożność uchwycenia natury Karmy za pomocą słowa bierze się głównie stąd, że Karma działa w każdym punkcie Wszechświata, na każdym możliwym poziomie, od makrokosmosu do mikrokosmosu. Karma jest wszechobecna i bezosobowa. Nie jest substancją ani tworzywem. Nie jest Bogiem i nie ma w niej niczego nadzwyczajnego. Karma nie jest czymś, co bezwzględnie trzeba zrozumieć. Karma niekoniecznie musi nazywać się Karmą. Wystarczy o niej powiedzieć:

RUCH
MOVE

Karma zaistniała dzięki człowiekowi, podobnie jak Bóg, Allah, Kryszna czy McDonnalds. Wcześniej była (teraz zresztą także jest!) jedynie aspektem wszechobecnego RUCHU. Nic we Wszechświecie nie jest statyczne, wszystko podlega nieustannym przemianom, od pyłku kurzu poczynając a na galaktykach kończąc. Ruch stworzył obecną formę świata. To ruch wyprowadził ryby na ląd i pozwolił im zbudować cywilizację. Ruch lubi harmonię, stąd różnorodność różnorakich cykli. Największe koło zawiera w sobie wszystkie inne koła. Narodziny i śmierć. Wciąż i wciąż wokół tego samego schematu.

Po nocy następuje dzień, po dniu noc, po zimie wiosna i tak krok za krokiem toczą się koła Wielkiego Wozu. Nawiasem mówiąc, biegun niebieski znajdujący się tuż obok Gwiazdy Polarnej również zatacza koło, z tym, że jedno okrążenie (tzw. precesja punktu równonocy wiosennej) trwa – bagatela – 25827 lat! Podobno planety powstają w cyklu, który trwa około 80 milionów lat.

Wszystko się kręci i ulega przemianie. Między każdym cyklem, każdym punktem Wszechświata zachodzi nieustanna interakcja. Największe koło – RUCH - oddziałuje na wszystkie pozostałe. To tak, jakby ktoś wrzucił kamień do wody. Fale rozchodzą się niemalże w nieskończoność. Kichnięcie Absolutu (za taki można uznać RUCH) unosi w górę zdziwioną biedronkę. Przekaz ruchu czy inaczej – energii – dociera do każdego punktu, do samego dna, do samej góry, do każdej płaszczyzny. Ruch energii (transmisja) ma kierunek dwustronny. To, co powstaje na samym dole, dociera do samej góry. To, co powstaje na samej górze, dociera do samego dołu, do najniższego, najmniejszego kręgu.

Sposoby przechodzenia jednej formy w drugą, metody przekazywania impulsów poprzez kolejne koła, to w naszym języku – Karma. Człowiek jest na tyle egocentryczny, że dostrzega Karmę tylko na poziomie swojego działania. Wiąże z Karmą swoje grzechy i dobre uczynki, swoje myśli i działania, doczepia do Karmy swoje sumienie, a tymczasem taka Karma to tylko mglisty ułamek całej Karmy, która działa bezosobowo (tym samym obce są jej uwarunkowania moralne czy etyczne!) od świata submolekularnego poczynając a na makrokosmosie kończąc. Jeżeli wszystko sprowadzić do biliona kół zawierających się w sobie, to Karma jest w tym przykładzie jedynie sposobem na wprowadzenie rezonansu do tego układu. Dotykam Ciebie za rękę i tym samy ruch przechodzi ze mnie na Ciebie. Jak to wpłynie na Mgławicę Andromedy, nie wie nikt. Ruchem rządzi zbyt wiele praw, abyśmy mogli ogarnąć je rozumem. Prawdę mówiąc, nie jest istotne czy w Mgławicy Andromedy rozbłyśnie nowa gwiazda, gdy dotknę Ciebie ręką, ale to już zupełnie inny temat.

Mówiąc, że Karma nie zna ani moralności, ani etyki, nie sugeruję, że są to sprawy nieistotne czy niepotrzebne. Wręcz przeciwnie, etyka i moralność przynależy do człowieka, niczym kwiat przynależy do rośliny.
Badanie Karmy nie powinno opierać się tylko na kategoriach winy, kary i odkupienia. Nie można Karmy sprowadzać tylko do Nieba i Piekła. Te pojęcia egzystują jedynie w ludzkiej psychice, w podświadomości każdego człowieka (każdego?) jako ogólne zasady porządkujące i wartościujące.

Mówiąc o jednym Wielkim Rezonansie, który sprawia, że Wszechświat zaczyna tętnić pieśnią życia, oraz o sprzężeniu zwrotnym pomiędzy tym, co najniżej – określając to w ten sposób potwierdzam tezę o zdeterminowaniu życia jednostki i całego świata. Można nazwać to fatalizmem, nihilizmem, oponować przeciwko tak brutalnemu sformułowaniu, ale dla mnie fakt pozostaje faktem. Nie ma takiego punktu we Wszechświecie, w którym rzeczy działyby się spontanicznie, niezależnie, same z siebie. Przemiana form, czy inaczej – struktur, jest (dla mnie!) zawsze i wszędzie uwarunkowana losowo czy jakkolwiek inaczej. Nie ma wolności w świecie form. To mój pierwszy imperatyw.
Forma pozostaje ta sama, a treść może znacznie się różnić i przybierać różne wartości. Świat wartości i świat znaczeń, bo tym jest w istocie owa tajemnicza TREŚĆ, to światy iluzoryczne, mniej lub bardziej nierzeczywiste i przypisane w zasadzie tylko człowiekowi, co niektórzy mogą potraktować jako niesmaczny żart albo coś z pogranicza obłędu. Rozróżniając, oceniając, porównując i wartościując człowiek tworzy:

NIC Z NICZEGO

To, co piszę, też jest puste i nietrwałe. Za pomocą słów próbuję odciąć swój umysł od setek miraży i wyobrażeń. Stanem idealnym, a przez to nieosiągalnym, jest pustka w głowie i w sercu. Im bardziej zbliżam się do tego stanu, tym lepiej się czuję.

IM WIĘCEJ PRAGNIESZ, TYM MNIEJ OSIĄGASZ

Poszukiwanie pustki było, jest i pozostanie celem życiowym wielu ludzi. Cel ten próbuje się osiągnąć różnymi sposobami, np. buddyzm czy joga. Można jednakże szukać znacznie prościej, trzymając się tylko jednego sformułowania:

PUSTKA JEST PUSTKĄ

Minimalizacja pragnień nie oznacza ascezy czy klasztornego odosobnienia. Wystarczy być, jak mówił kiedyś Kosiński w książce o tym samym tytule. Pokora wobec życia nie jest słabością, raczej mądrością. Optymista bywa często dobrze poinformowanym pesymistą. Pragnienie tylko tego, co życie jest w stanie aktualnie zaoferować, jest drogą złotego środka. Tę drogę można śmiało polecić każdemu bez większych zastrzeżeń. Obie skrajności, tj. wyzbywanie się wszelkich pragnień (asceza), jak i nadmierne przywiązywanie się do rzeczy i pragnień – są błędne. Kamień niech pozostanie kamieniem, człowiek człowiekiem. Jeżeli zawartość formy pozostanie klarowna i przestaną wytrącać się osady, wtedy Karma przestanie być Karmą, żaden czyn człowieka nie będzie miał charakterystycznego “cienia”. Karma zniknie, choć pozostanie.
Trudno opisywać paradoksy bez używania paradoksów. Czasami udaje się to za pomocą poezji, stąd jej siła i nieginąca żywotność. Poezja zdaje się trwać na przekór całej tej napuszonej i pełnej zgiełku racjonalności. Prawdopodobnie tylko dlatego, że potrafi opisywać NIEOPISYWALNE.

O takich rzeczach, jak ból, smutek czy zwyczajna radość, można mówić i mówić w nieskończoność. Nie potrafimy odczuć bólu opowiadającego mimo naszych najszczerszych chęci i talentu oratorskiego rozmówcy. Jeżeli o bólu tym dowiemy się poprzez wiersz, wtedy częstokroć ból piszącego staje się naszym własnym bólem. Jakby wiersz był w stanie zapamiętać uczucie!
Rezonans wszystkich kół, w tym i człowieka potraktowanego jako jedno z mniejszych kół, polega na przenoszeniu impulsu od jednego koła (ośrodka) do drugiego. Przypomina to zabawę w głuchy telefon. Karma powstaje dopiero podczas aktywizacji człowieka. Można mówić o swoistym “fałszowaniu” pierwotnego przekazu. Uwarunkowane jest to samą naturą człowieka i jego kreacyjnymi aspiracjami.

Człowiek jest jak strzałą w łuku. Jego pragnienia napinają cięciwę, aż w końcu cięciwa puszcza i strzałą mknie w nieznanym kierunku na oślep. Mądry człowiek nie napina łuku życia i śmierci, nie goni od wcielenia do wcielenia za tym samym.
Najlepszą pustką jest pusta pustka. Nie mówię tego bez kozery. Miałem okazję słuchać wykłady lamy tybetańskiego o pustce, która poniekąd ma 17 rodzajów. Wyszczególnienie typów wśród takich pojęć jak pustka czy absolut nie ma większego sensu. Jest przelewaniem pustego w próżne.

Absolut jest absolutem, pustka jest pustką. Nie wiem, dlaczego ludzie tak bardzo lubią spekulacje intelektualne. Być może wiąże się to z indywidualnością, z różnorodnym sposobem reagowania i odbierania rzeczywistości.

To, co nazywamy nieświadomym, bardziej podobne jest do naczynia. A to, co świadome – do cieczy w tym naczyniu. Jasne, że naczynie przetrwa dłużej. Poza tym, naczynie może służyć wielu osobom, a to, co jest w naczyniu bywa mniej lub bardziej ulotne.
Zanim zajmiemy się astrologią karmiczną i badaniem wielkiej historii rezonansu, którego jesteśmy skutkiem, warto przemyśleć – czym jest karma, czym jest karma dla Ciebie!

Najlepiej sprawują się wariaci
Budują domki dla ptaków
Wychowują dzieci
Zakładają szkółki leśne
Uczą się gramatyki
Natomiast
Ludzie normalni
Bawią się bombami wodorowymi

“Zabawy” Tadeusz Różewicz
Tinna
 

Wróć do Ogólne informacje

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości