Kobiece ciało - czemu bycie w ciele jest trudne?

Kobiece ciało - czemu bycie w ciele jest trudne?

Postautor: Nut » 28 lip 2015, 20:29

tantra

Dlaczego "bycie w ciele" często jest dla nas trudne? Po pierwsze dlatego, że to wydaje się być banał – przecież jestem w ciele, bo niby gdzie??? Działanie może być trudne, czucie to coś oczywistego. Umiejętność odczuwania swego ciała wydaje się nam czymś tak prostym jak oddychanie (również zwodnicza prostota ;) ). A wystarczy prosta medytacja z prowadzeniem uwagi czuciowej wzdłuż kręgosłupa i z czuciem kolejnym części ciała po kolei, a odkrywamy że to wcale nie takie łatwe. Że łatwiej nam sobie coś wyobrazić niż poczuć, a jak mamy trudność z wyobrażeniem, to nagle czucie tam nie sięga. Że często „czujemy” oczami i głową, zamiast ciałem.

Ten mechanizm jest jednak częścią dużo poważniejszego zjawiska, które na własny użytek nazwałam zewnętrzną perspektywą wobec własnego ciała. Jesteśmy obserwatorami wobec samych siebie i to obserwatorami mocno oceniającymi. U mężczyzn w dużym stopniu zawęża się to do patrzenia na swoje ciało jak na przedmiot, który ma dobrze działać i nie przejawiać żadnych wad i słabości (typu uczucia). Ta postawa jest zresztą drugim ważnym powodem dla którego trudno nam być w ciele, bo traktujemy ciało jak mechanizm i nauczyliśmy się, że emocje to nic dobrego, a od bólu najlepiej uciec w głowę i udawać, że go nie ma. To dotyczy tak samo kobiet, jak i mężczyzn, choć wiadomo wciąż gdzieniegdzie pokutuje hasło, że „chłopaki nie płaczą”, a kobiety jednak bardziej „mogą” sobie na to pozwolić. U kobiet pojawia się jednak inna głęboko destrukcyjna postawa, która jest tak powszechna, że aż kompletnie niedostrzegana. Patrzenie na swoje ciało z zewnątrz jako na coś co nie tyle ma być sprawne, co dobrze wyglądać. Wiem, dużo się mówi o ograniczających wzorcach kobiecego piękna, o chorobach takich jak anoreksja czy bulimia, o kompleksach, operacjach plastycznych, kulcie młodego i perfekcyjnego ciała…. Zawsze jednak jest to tylko dyskusja o tym, według jakich kryteriów oceniać nasze ciało i próby uznania piękna także poza sztywnymi kanonami. Ciągle jednak patrzymy z zewnątrz. Skupiamy się na tym by dobrze wyglądać, a nie by się dobrze czuć. Dbamy o ciało traktując je z zewnątrz różnymi preparatami i zabiegami, często całkowicie ignorując to co ono do nas mówi. Skąd to się bierze? Dlaczego traktujemy swoje ciało, jakby było ono czymś od nas odrębnym? To proste – nauczyliśmy się tego. Młoda kobieta dowiaduje się zazwyczaj dość szybko co to znaczy „ładnie siedzieć” i że to na pewno nie oznacza „siedzieć wygodnie”. Dowiaduje się, że jej ciało, sposób poruszania, mimika, zachowania są oceniane wg kryteriów estetycznych i uczy się sama tak oceniać siebie. Dochodzi do tego, że różne fizyczne „braki” lub „nadmiary” stają się przyczyną wielkich dramatów. Uwaga skupia się na tym jak moje ciało odbierają inni, a nie na tym jak ja sama je odbieram – czyli jak je czuję.

Mocnym przykładem tego do czego to prowadzi, była opowieść jednej z instruktorek edukacji seksualnej o nastolatce, która zadzwoniła do młodzieżowego telefonu zaufania z pytaniem o to jaka pozycję przyjąć podczas pierwszego razu, tak by nie były widoczne jej fałdy na brzuchu. Nic innego nie było ważne, tylko ta konkretna informacja. Ciało widziane z zewnątrz, przez partnera, ważniejsze niż własne odczucia podczas seksu, czy emocje związane z tym ważnym wydarzeniem. Brzuch jako fałdy, a nie jako przestrzeń gdzie rodzi się pożądanie, przyjemność, a czasem lęk lub ból....

Czym jest ta perspektywa zewnętrzna dowiedziałam się i poczułam wyraźnie podczas pewnych warsztatów tantrycznych. To co się często wydarza na takich zajęciach to powrót do ciała i uczenie się podążania za jego impulsami. Ziewamy kiedy mamy ochotę, wzdychamy, płaczemy, wyjemy, skaczemy, zwijamy się… ciało zostaje uwolnione od nakazów i zakazów, które w tzw. „normalnym świecie” je krępują. Nie – to nie oznacza orgii seksualnej, osaczania innych swoją ekspresją! Wręcz przeciwnie: okazuje się, że ciało jest niewinne i często bardziej spragnione czułego dotyku niż dzikich orgii, a warunki gdzie wszyscy mogą być autentyczni pozwalają nam na uczenie się stawiania granic. Tak więc właśnie było – weszłam w mocny kontakt z moim ciałem, poruszałam nim w zgodzie z tym co czuję, pozwalałam sobie na bycie w pełni autentyczną i spontaniczną… aż do momentu kiedy jeden z mężczyzn opacznie zinterpretował moje radosne przeciągnięcie się i złapał mnie za talię. Ten pozornie drobny gest dla mnie w tamtym momencie był szokującym przekroczeniem moich granic, ale też bolesną konfrontacją. Uderzyła mnie nagle świadomość, że moje zachowanie może być interpretowane jako: prowokowanie, uwodzenie, mizdrzenie się, kokietowanie… i jeszcze parę brutalniejszych określeń do wyboru. Z miejsca pełnego bycia w ciele i robienia tylko tego na co ono ma ochotę, nagłe przerzucenie do perspektywy zewnętrznej, kiedy patrzę na siebie oczami jakiegoś mężczyzny, było niezwykle raniące. A więc to to robimy sobie my kobiety! Rezygnujemy z czucia ciała i z autentyczności na rzecz tego co wyobrażamy sobie, że widzą inni! I z tej perspektywy każdy gest jest po coś. Poprawiam włosy, bo uwodzę, siadam tak a tak by wydać się taka a nie inna, przyjmuję odpowiedni wyraz twarzy, a gdy boję się molestowania rezygnuję ze wszystkiego co mogłoby być odebrane jako „prowokacja”. Jeżeli macham nogą to nie robię tego dla własnej przyjemności, ale po to by zwrócić na siebie uwagę. Jeżeli westchnę to nie po to by uwolnić nagromadzone napięcia, ale po to by pobudzić czyjąś wyobraźnię erotyczną. Jeżeli się przeciągnę, to na pewno nie dla tego, że mam na to ochotę, ale po to by zaprezentować światu swoje ciało i zachęcić jakiegoś macho do złapania mnie za talię!

Tak, łatwo tutaj zrzucić winę na mężczyzn. To oni oceniają nasze ciała, gesty i miny, a też niejednokrotnie mają skłonność do ich nadinterpretowania projektując na nas własne pożądanie. Myśliwego nie interesują intymne przeżycia zwierzyny, a jedynie to czy ucieknie, czy też da się złapać. Prawda jest jednak taka, że często to my same – kobiety – widzimy swoje ciało jako przedmiot i patrzymy na nie z perspektywy owego „łowcy”. Dopóki my tego nie zmienimy, nie możemy oczekiwać, że mężczyźni będą nas inaczej traktować. Tak długo jak nasza uwaga będzie nakierowana na nasz wygląd i na to jak powinnyśmy się zachowywać, a nie na to jak się czujemy w danej sytuacji, będziemy ofiarami nadużyć. Nasze ciało zawsze wie czy coś jest dla nas dobre czy nie, czy przy kimś się czujemy bezpiecznie, czy mamy ochotę na bycie w kontakcie czy nie. Informacjami są: napięcie w ciele, podwyższony głos, tendencja do rozglądania się na boki, czy do odsuwania się od partnera. Gdybyśmy słuchali tych sygnałów, jak tylko zaczynają się pojawiać oszczędziłybyśmy sobie wielu przykrych sytuacji. Ale niestety częściej skupiamy się na tym jakie wrażenie robimy i jak „powinnyśmy” się zachowywać, tak jakby to miało większe znaczenie niż nasze dobro.

Oczywiście nie ma niczego złego w chęci podobania się, w dbaniu o wygląd czy w uwodzicielskich ruchach. To cudownie, gdy kobieta czuje się w swoim ciele dobrze i kobieco, ciesząc się każdym ruchem i tym jakie wrażenie robi na innych. Problem zaczyna się wtedy gdy perspektywa zewnętrzna jest jedyną nam dostępną, gdy to jak wyglądam jest ważniejsze od tego co czuję, a fałdy na brzuchu istotniejsze niż doświadczanie przyjemności. Żeby poczuć czym jest nasze ciało, czego potrzebuje, jak pragnie się poruszać potrzebujemy zmienić perspektywę i wejść w odczuwanie ciała zamiast bycia jedynie widzem. Tańczyć, jakby nikt nie patrzył, poruszać się tak by nam samym to sprawiało przyjemność, wyrażać swoją zmysłową naturę nie dla kogoś, ale dla własnej przyjemności… Praca z ciałem i z seksualnością tak naprawdę do tego celu prowadzi – byśmy odzyskały nasze ciała, prawo do czucia się w nich jak w domu, do czucia przyjemności bez poczucia winy i wstydu, byśmy słuchały co nasze ciała mają nam do powiedzenia i szanowały je.


Jako inspirację polecam piękne video „Why I Dance” i towarzyszący mu przekaz: ""Because the expression of my sexuality does not negate my integrity ,intelligence or autonomy "




http://moonsetstory.blogspot.com/
Nigdy nie marnuj czasu próbując wytłumaczyć kim jesteś ludziom, którzy postanowili Cię nie zrozumieć. - Dream Hampton
NIGDY NIE KŁAM KOMUŚ, KTO CI UFA I NIGDY NIE UFAJ KOMUŚ, KTO CIĘ OKŁAMAŁ
Awatar użytkownika
Nut
Moderator
 
Posty: 2616
Rejestracja: 20 lip 2014, 16:47
Podziękował : 514 razy
Otrzymał podziękowań: 407 razy
Droga życia: 0

Re: Kobiece ciało - czemu bycie w ciele jest trudne?

Postautor: Ankol18 » 31 lip 2015, 20:56

Ciągle jednak patrzymy z zewnątrz. Skupiamy się na tym by dobrze wyglądać, a nie by się dobrze czuć. Dbamy o ciało traktując je z zewnątrz różnymi preparatami i zabiegami, często całkowicie ignorując to co ono do nas mówi. Skąd to się bierze? Dlaczego traktujemy swoje ciało, jakby było ono czymś od nas odrębnym? To proste – nauczyliśmy się tego. Młoda kobieta dowiaduje się zazwyczaj dość szybko co to znaczy „ładnie siedzieć” i że to na pewno nie oznacza „siedzieć wygodnie”. Dowiaduje się, że jej ciało, sposób poruszania, mimika, zachowania są oceniane wg kryteriów estetycznych i uczy się sama tak oceniać siebie. Dochodzi do tego, że różne fizyczne „braki” lub „nadmiary” stają się przyczyną wielkich dramatów. Uwaga skupia się na tym jak moje ciało odbierają inni, a nie na tym jak ja sama je odbieram – czyli jak je czuję.

Kobieta wyglądając dobrze musi też się dobrze czuć to znaczy, powinna zakładać ubrania, w których będzie pięknie wyglądać i w których zarówno będzie dobrze się czuć. To samo tyczy się sposobu uczesania, makijażu. Kobieta ma stylizować się tak, aby przede wszystkim podobać się samej sobie.

Mocnym przykładem tego do czego to prowadzi, była opowieść jednej z instruktorek edukacji seksualnej o nastolatce, która zadzwoniła do młodzieżowego telefonu zaufania z pytaniem o to jaka pozycję przyjąć podczas pierwszego razu, tak by nie były widoczne jej fałdy na brzuchu.

Wiele kobiet wstydzi się swojego ciała, wstydzi się rozebrać nawet przed własnym mężczyzną...

Poprawiam włosy, bo uwodzę, siadam tak a tak by wydać się taka a nie inna, przyjmuję odpowiedni wyraz twarzy, a gdy boję się molestowania rezygnuję ze wszystkiego co mogłoby być odebrane jako „prowokacja”. Jeżeli macham nogą to nie robię tego dla własnej przyjemności, ale po to by zwrócić na siebie uwagę. Jeżeli westchnę to nie po to by uwolnić nagromadzone napięcia, ale po to by pobudzić czyjąś wyobraźnię erotyczną. Jeżeli się przeciągnę, to na pewno nie dla tego, że mam na to ochotę, ale po to by zaprezentować światu swoje ciało i zachęcić jakiegoś macho do złapania mnie za talię!

Prawda :D :D :D


Pomocna w zaakceptowaniu naszego ciała może być joga. Podczas jogi, wchodzimy w kontakt z naszym ciałem, pracujemy z nim i wpływamy również na nasz umysł, przekraczamy lęki, odnajdujemy starą złość, nieprzeżyty smutek... Ćwicząc jogę możemy nauczyć się doceniać nie tylko to jak wyglądamy, ale też jak się czujemy.
Najpiękniejsze chwile w życiu - nie można ich zaplanować, przychodzą same.

Awatar użytkownika
Ankol18
Forumowicz do entej
 
Posty: 3667
Rejestracja: 01 sie 2013, 16:41
Podziękował : 318 razy
Otrzymał podziękowań: 460 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Panna
Droga życia: 9

Re: Kobiece ciało - czemu bycie w ciele jest trudne?

Postautor: M.Psyche » 02 sie 2015, 13:56

Jeżeli westchnę to nie po to by uwolnić nagromadzone napięcia, ale po to by pobudzić czyjąś wyobraźnię erotyczną. Jeżeli się przeciągnę, to na pewno nie dla tego, że mam na to ochotę, ale po to by zaprezentować światu swoje ciało i zachęcić jakiegoś macho do złapania mnie za talię!


Przesada. Nie wiem kto aż w takim stopniu kontroluje swoje ruchy. Czasem robimy coś odruchowo, bez względu na towarzystwo obok.Są pewne typy kobiet skoncentrowane głównie na zdobywaniu samców, ale to nie oznacza, że wszystkie.
Wybaczanie odnosi się do przeszłości, której się nie da już zmienić, a nie do teraźniejszości, na którą nadal mamy wpływ...

Żyj tak, jakbyś miał umrzeć jutro
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie

Gandhi
M.Psyche
Niewymowny
 
Posty: 143
Rejestracja: 31 gru 2014, 20:30
Podziękował : 24 razy
Otrzymał podziękowań: 24 razy
Droga życia: 0

Re: Kobiece ciało - czemu bycie w ciele jest trudne?

Postautor: Nut » 03 sie 2015, 11:21

Ludzie którzy czują się akceptowani i kochani, nie przejmują się zbytnio swoim wyglądem. Problem pojawia się, kiedy tego uczucia nam brak.Wtedy doszukujemy się winy w sobie.
Z drugiej strony trudno tak non stop kontrolować swoje ciało. Pracujemy zwykle dużo, potem wpadamy do domu głodni i zjadamy co się tylko da.Skutki i refleksje przychodzą po czasie.
Nigdy nie marnuj czasu próbując wytłumaczyć kim jesteś ludziom, którzy postanowili Cię nie zrozumieć. - Dream Hampton
NIGDY NIE KŁAM KOMUŚ, KTO CI UFA I NIGDY NIE UFAJ KOMUŚ, KTO CIĘ OKŁAMAŁ

Awatar użytkownika
Nut
Moderator
 
Posty: 2616
Rejestracja: 20 lip 2014, 16:47
Podziękował : 514 razy
Otrzymał podziękowań: 407 razy
Droga życia: 0

Re: Kobiece ciało - czemu bycie w ciele jest trudne?

Postautor: Elie » 07 sie 2015, 16:43

Nie wszyscy tak mają. W obecnych czasach młode i nie tylko młode kobiety, starają się dbać o swoją sylwetkę. Chodzą na siłkę, biegają, jeżdżą na rowerze, chodzą na solarium, do kosmetyczki, fryzjera, bywa, że do dietetyczki.
Mimo to większość z nich ma zaniżone poczucie swojej wartości. Z czego to wynika ?
https://www.youtube.com/watch?v=iOxzG3j ... ture=share

W życiu wszystko ma swoja cenę, musisz tylko rozważyć czy chcesz ją zapłacić.

Najważniejsze w życiu nie jest to,  co zdobędziesz,  ale to, w jaki sposób zdobywanie tego zmieniło i zbudowało ciebie.
Awatar użytkownika
Elie
Administrator
 
Posty: 31327
Rejestracja: 07 mar 2009, 03:00
Podziękował : 2149 razy
Otrzymał podziękowań: 2100 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Rak
Droga życia: 1

Re: Kobiece ciało - czemu bycie w ciele jest trudne?

Postautor: Ankol18 » 08 sie 2015, 11:52

A ja będę upierać się przy teorii, że "ładniejsi mają w życiu łatwiej". Nie powinno tak być, że to wygląd odgrywa główną rolę choćby nawet w znalezieniu pracy, doborze towarzystwa, ale tak jest! Niby wygląd nie ma znaczenia, a i tak na jego podstawie ocenia się ludzi.

Z czego wynika to, że kobiety mają zaniżone poczucie własnej wartości? Może dlatego, że właśnie nie czują się dobrze w swoim ciele, może są zbyt mało pewne siebie.. pewność siebie to podstawa. Trzeba akceptować samą siebie, a nie trwać w przekonaniu, że jest się beznadziejnym. Z czego wynika niskie poczucie własnej wartości? na przykład z niedoceniania własnych zalet. Dużo kobiet wytyka sobie tylko wady, a przez to popadają w kompleksy... Osoby z niską samooceną są zazwyczaj nieśmiałe, boją się podejmować nowych zadań, wszędzie widzą porażki, są niepewne, silnie reagują na krytykę, zbyt bardzo skupiają się na własnych błędach, słabościach, wadach, nie doceniają swych zalet, niekorzystnie porównują się z innymi i wiele wiele innych. Są też przypadki osób z zaniżoną samooceną z powodu wydarzeń z przeszłości, np. jakiś traumatycznych przeżyć itp., ale w tej kwestii to już należy się udać do psychologa

Dziewczyny! Doceńcie siebie, bo na prawdę każda z Was jest zdolna, mądra i ładna. Wystarczy trochę więcej wiary w siebie, aby stać się na prawdę szczęśliwą. Wspomnę, że dobry makijaż i fajny ciuszek oraz przekonanie, że na prawdę wygląda się w tym rewelacyjnie, potrafią podnieść samoocenę :usmiech:
Najpiękniejsze chwile w życiu - nie można ich zaplanować, przychodzą same.

Awatar użytkownika
Ankol18
Forumowicz do entej
 
Posty: 3667
Rejestracja: 01 sie 2013, 16:41
Podziękował : 318 razy
Otrzymał podziękowań: 460 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Panna
Droga życia: 9

Re: Kobiece ciało - czemu bycie w ciele jest trudne?

Postautor: Nut » 09 sie 2015, 03:23

Wystarczy być zadbaną i schludnie ubraną. Nie niczym świeczki i choinka.Nie każdej pasuje mini czy rurki, zbyt ostry makijaż. Umiar i styl odpowiedni do figury i wieku.
Nigdy nie marnuj czasu próbując wytłumaczyć kim jesteś ludziom, którzy postanowili Cię nie zrozumieć. - Dream Hampton
NIGDY NIE KŁAM KOMUŚ, KTO CI UFA I NIGDY NIE UFAJ KOMUŚ, KTO CIĘ OKŁAMAŁ
Awatar użytkownika
Nut
Moderator
 
Posty: 2616
Rejestracja: 20 lip 2014, 16:47
Podziękował : 514 razy
Otrzymał podziękowań: 407 razy
Droga życia: 0

Re: Kobiece ciało - czemu bycie w ciele jest trudne?

Postautor: Elie » 12 sie 2015, 15:18

Ogromny, negatywny wpływ na samoocenę kobiety odrywa współczesna moda.Brak akceptacji dla ludzi z nadwagą, moda na szczupłe sylwetki.Tym bardziej, że nie brakuje informacji na temat zdrowego odżywiania.Bardzo szeroko propagowany jest aktywny tryb życia. Wszystko to ułatwia utrzymanie prawidłowej wagi, wystarczy dobre chęci wprowadzić w czyn.
https://www.youtube.com/watch?v=iOxzG3j ... ture=share

W życiu wszystko ma swoja cenę, musisz tylko rozważyć czy chcesz ją zapłacić.

Najważniejsze w życiu nie jest to,  co zdobędziesz,  ale to, w jaki sposób zdobywanie tego zmieniło i zbudowało ciebie.
Awatar użytkownika
Elie
Administrator
 
Posty: 31327
Rejestracja: 07 mar 2009, 03:00
Podziękował : 2149 razy
Otrzymał podziękowań: 2100 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Rak
Droga życia: 1

Re: Kobiece ciało - czemu bycie w ciele jest trudne?

Postautor: Nut » 13 sie 2015, 17:34

Ludzie mają różne budowy ciała i przemianę materii. Czasem dieta i gimnastyka niewiele pomoże. W takim przypadku chodzi o akceptację siebie takiej, jaką się jest a nie szaleć i zamartwiać się z tego powodu.
Bywa, że przyczyną tycia jest choroba, to wtedy się trzeba leczyć i słuchać wytycznych lekarza. Wierzyć, że to coś pomoże.Wiara i optymizm potrafią czynić cuda.
Nigdy nie marnuj czasu próbując wytłumaczyć kim jesteś ludziom, którzy postanowili Cię nie zrozumieć. - Dream Hampton
NIGDY NIE KŁAM KOMUŚ, KTO CI UFA I NIGDY NIE UFAJ KOMUŚ, KTO CIĘ OKŁAMAŁ
Awatar użytkownika
Nut
Moderator
 
Posty: 2616
Rejestracja: 20 lip 2014, 16:47
Podziękował : 514 razy
Otrzymał podziękowań: 407 razy
Droga życia: 0


Wróć do Tantra

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości