"Poradnik spirytystyczny" i KSIĘGA DUCHÓW - Allan Kardec

"Poradnik spirytystyczny" i KSIĘGA DUCHÓW - Allan Kardec

Postautor: Elie » 20 lut 2013, 09:29

DUCHY
wg.ksiazki "Poradnik spirytystyczny" - Allan Kardec


Jedna z naczelnych zasad spirytyzmu glosi, ze istnieja rózne kategorie duchów. W czasach gdy wiedza o duchach dopiero zaczela sie rozpowszechniac sadzono, ze istota bezcielesna przez sam fakt przynaleznosci do swiata niematerialnego musi byc obdarzona pelna wiedza i najwyzsza madroscia, wobec czego wiele ludzi trwalo w przeswiadczeniu, iz dzieki mozliwosci kontaktu z duchami posiada umiejetnosc niezawodnego przepowiadania przyszlosci. Stalo sie to przyczyna wielu rozczarowan i nieporozumien. Doswiadczenie szybko wykazalo, ze swiat niewidzialny nie jest zaludniony jedynie przez duchy z najwyzszych szczebli hierarchii duchowej. Mieszkancy zaswiatów pouczaja nas, ze nie wszyscy sposród nich sa sobie równi pod wzgledem madrosci i moralnosci oraz ze ich pozycja jest zalezna od osiagnietego przez nie stopnia doskonalosci. Opisali oni takze odrebne wlasciwosci poszczególnych szczebli rozwojowych, których hierarchie nazywamy drabina duchowa. Poznanie tych prawd pozwolilo nam zrozumiec róznorodnosc jezyków oraz sprzecznosci miedzy wypowiedziami wielu duchów i zwiekszylo nasza ostroznosc w kontaktach z zaswiatami. Znajomosc drabiny duchowej mozna wykorzystac do oceny stopnia rozwoju duchów, które zglaszaja sie do manifestacji (seansu), oraz ich wiarygodnosci okreslanej na podstawie uzywanego przez nie jezyka.Hierarchia duchowa sklada sie z trzech glównych grup wskazanych nam i dokladnie opisanych przez duchy. Poniewaz kazda z nich jest wewnetrznie zróznicowana, grupy te podzielilismy na podgrupy w zaleznosci od charakteru tworzacych je duchów. Klasyfikacja ta jest zreszta umowna, jedynie sam trzon kazdej z grup uformowany jest przez duchy o calkiem jednoznacznie okreslonej jakosci. Nie istnieja natomiast wyraznie zarysowane granice pomiedzy poszczególnymi kategoriami. Przejscia miedzy nimi sa plynne i mozna je porównac do przenikania sie barw tworzacych tecze. Warto zaznaczyc, ze wiele duchów nie daje sie jednoznacznie zaklasyfikowac. Ich postep dokonuje sie nierównomiernie, duchy zatem moga posiadac jednoczesnie cechy charakterystyczne dla kilku stopni hierarchii; poznajemy to po sposobie ich wyrazania sie i dzialania.

DUCHY NIEDOSKONALE

Cechy gatunkowe: przewaga materii nad duchem, sklonnosc do zla, ciemnota, pycha, egoizm i wszystkie zgubne namietnosci, ktore sa tego skutkiem.
Duchy niedoskonale posiadaja intuicyjna swiadomosc istnienia Boga, nie potrafia go jednak pojac. Nie wszystkie sa z natury zupelnie zle; niektore sa bardziej lekkomyslne, niesforne i przekorne niz rzeczywiscie podle. Inne z kolei nie czynia ani nic dobrego, ani nic zlego, ale sam fakt, ze nie sa przyczyna dobra, rozstrzyga o ich niskiej pozycji. Sa jednak i takie, ktore wyzywaja sie w czynieniu zla, bo dopiero ono sprawia im radosc. Potrafia ?aczyc pewna inteligencje ze zlosliwoscia i sprytem, ogolnie jednak ich poziom intelektualny nie jest wysoki, a ich uczucia sa dosc prymitywne. Posiadaja s?aba znajomosc swiata duchowego i strzepki prawdziwej wiedzy mieszaja sie w nich z wyobrazeniami i przesadami wyniesionymi z zycia codziennego. Pochodzace od nich informacje o zaswiatach sa zatem niepewne i czastkowe, badz ca?kiem falszywe. Uwazny obserwator potrafi jednak nawet w takim galimatiasie dostrzec okruchy prawdy, potwierdzajace wielkie objawienia duchow najwyzszych kategorii. Przynaleznosc ich mozna ustalic na podstawie jezyka, jakim sie posluguja. Kazdy duch, zdradzajacy w trakcie komunikowania sie z ludzmi swoje zle mysli, powinien zostac zaliczony do trzeciej kategorii. W konsekwencji kazda zla mysl, docierajaca do nas z zaswiatow, pochodzi od ducha o takiej wlasnie randze.
Duchy, o ktorych mowa, dostrzegaja radosc lepszych od siebie, co jest dla nich zrodlem nieustannej udreki, odczuwaja bowiem przy tym ogromna zazdrosc i niezaspokojone pragnienie szczescia.
Zachowuja one zywe wspomnienia swoich poprzednich dolegliwosci cielesnych i pamiec ta jest dla nich niekiedy bardziej dokuczliwa niz samo zycie. Przezywaja wiec ponownie meki -te, ktorych juz raz dozna?y, oraz te, ktore same zada?y innym -a poniewaz odczuwaja bol bardzo dlugo, sadza, ze stan taki trwac bedzie wiecznie. Bog, chcac je ukarac, pozwala im zywic takie przeswiadczenie .

DUCHY NIECZYSTE

Maja sklonnosc do zla i ono wlasnie jest celem ich dzialan. Pytane przez ludzi udzielaja podstepnych rad, sieja niezgode i nieufnosc, zakladajac przy tym rozmaite maski, by skuteczniej oszukiwac. Zeruja na ludziach slabych, podatnych na ich wplywy, ktorych przemyslnie wioda do zguby szczesliwe, ze udalo im sie spowolnic ich rozwoj lub wpedzic w tarapaty.
W trakcie manifestacji zdradza je ich jezyk; jego trywialnosc i grubianstwo, sa, podobnie jak u ludzi, niezawodnym znakiem moralnej i umyslowej malosci. Ich sposob wyrazania sie swiadczy o niskich sklonnosciach i nawet wowczas, gdy probuja oszukac czlowieka udajac oglade, nie sa w stanie przez dluzszy czas grac tej roli i co rusz popadaja we wlasciwe im prostactwo. Niektore ludy uczynily z nich zlowrogie bostwa, inne zas nazwaly je demonami, zlymi duchami lub duchami zla.
Istoty ludzkie, w ktore sie one wcielaja, przesycone sa niskimi, zwierzecymi namietnosciami i sklonnosciami, takimi jak zmyslowosc, okrucienstwo, kretactwo, hipokryzja, pozadliwosc, zazdrosc i skapstwo. Zlo czynia dla samej przyjemnosci, bez zadnych dodatkowych motywow, po prostu z nienawisci do dobra, wybierajac najchetniej na swe ofiary ludzi dobrych i uczciwych. Sa one prawdziwa zakala spoleczenstwa, a oglada nie jest w stanie przeslonic ich podlosci i niegodziwosci.

DUCHY LEKKIE

Duchy te sa nieokrzesane, zlosliwe, przekorne i szydercze. Do wszystkiego sie wtracaja, odpowiadaja na kazde pytanie bez zadnego poczucia odpowiedzialnosci za slowo. Lubuja Sie w sprawianiu ludziom drobnych przykrosci i klopotow, w utrudnianiu im zycia, w kierowaniu ich na bledne sciezki przy pomocy podstepow i oszustw. Do kategorii tej naleza duchy zwane potocznie skrzatami, chochlikami i gnomami. Sa zalezne od duchow wyzszych, ktore posluguja sie nimi czesto tak, jak my poslugujemy sie sluzba lub najemnikami.
Bardziej od innych duchow sa przywiazane do materii i w glownej mierze sluza do zaspokajania zlych sklonnosci istot zamieszkujacych powietrze, wode, ogien, ciala stale i swiat podziemny. Manifestuja swoja obecnosc zmyslowo, na przyklad za pomoca uderzen, przesuwania przedmiotow. Z tego wzgledu nazywa sie je duchami stukajacymi lub motorycznymi. Uznaje sie, ze wymienione zjawiska akustyczne i ruchowe nie sa przypadkowe i bez znaczenia wowczas, gdy widoczna jest ich rozumna przyczyna. Wszystkie rodzaje duchow potrafia wywolywac tego typu fenomeny, lecz duchy wyzsze pozostawiaja je na ogol nizszym, latwiej poruszajacym sie w obrebie materii niz w sferze wznioslych mysli i uczuc.
Podczas komunikowania sie z ludzmi duchy te daja niekiedy pewne swiadectwa inteligencji i dowcipu, niemal zawsze jednak plytkiego i powierzchownego. Potrafia dostrzegac niedorzecznosc i smiesznosc zjawisk oraz wyrazac ja w sposob kasliwy i przewrotny. Jesli podszywaja sie pod cudze imiona, czynia to bardziej z przekory niz rzeczywistej zlosliwosci.

DUCHY NIEDOUCZONE

Posiadaja one wprawdzie pewna znajomosc swiata, jednak wyraznie ja przeceniaja. Osiagnawszy pod wieloma wzgledami widoczny postep, posluguja sie jezykiem tak dobrze uformowanym, ze mozna by go przypisac istotom o wiele bardziej doskonalym. Najczesciej niesie on tylko echo pewnych wiadomosci, na dodatek przewaznie przypadkowych i blednych, wyniesionych z zycia ziemskiego. Mozna go okreslic jako mieszanine kilku prawd, wielu polprawd i mnostwa najbardziej absurdalnych falszów, zrodzonych z zarozumialstwa, pychy, zazdrosci i zaslepienia, ktorym to wadom duchy te nie potrafia si? oprzec

DUCHY NEUTRALNE

Nie sa one ani wystarczajaco dobre, by czynic dobro, ani dostatecznie zle, by czynic zlo. W rownej mierze maja sklonnosci tak ku jednemu, jak drugiemu i nie sa w stanie wzniesc sie pod wzgledem moralnym lub umyslowym ponad bardzo niski horyzont. Zwiazane sa wciaz ze swiatem materialnym, cierpiac z zalu za utraconymi ziemskimi przyjemnosciami.

DUCHY DOBRE

Cechy rodzajowe: przewaga ducha nad materia, pragnienie dobra. Zdolnosc czynienia dobra przez te duchy zalezna jest od stopnia ich rozwoju. Jedne z nich osiagnely wysoki poziom wiedzy, inne madrosc i dobrotliwosc, u najbardziej zas rozwinietych madrosc idzie w parze z wysokim morale.
Nie oderwaly sie one jeszcze calkowicie od materii, dlatego zachowuja w pewnym stopniu, stosownie do swojej pozycji w hierarchii, jakies slady zycia ziemskiego; bez tego bylyby duchami doskonalymi. Pojmuja istote Boga i nieskonczonosci i zaznaja juz szczescia sprawiedliwych. Cieszy ich, ze moga czynic dobro i zapobiegac zlu. Jednoczaca je milosc jest dla nich zrodlem niewymownych rozkoszy, ktorych nie maca zazdrosc, pretensje, wyrzuty ani zadne inne zle uczucia i namietnosci wlasciwe duchom niedoskonalym. Maja jednak jeszcze przed soba szereg prob, wiodacych do osiagniecia absolutnej doskonalosci.
Dzialalnosc ich polega na pobudzaniu dobrych mysli, sprowadzaniu ludzi ze zlych drog, opiekowaniu sie tymi, ktorzy na to zasluzyli, oraz neutralizowaniu wplywow wywieranych przez duchy niedoskonale na osoby usilujace bronic swojej prawosci.
Ludzie, w ktorych duchy te sie wcielily, sa uczciwi pod kazdym wzgledem i zyczliwi dla bliznich. Nie ma do nich dostepu duma, egoizm ani ambicja, nie czuja nienawisci, pozadania czy zazdrosci i calkowicie bezinteresownie czynia dobro. Do kategorii tej naleza duchy okreslane w ludowych wierzeniach jako dobre geniusze, duchy opiekuncze, dobre. W czasach, gdy karmiono umysly przesadami i zabobonami, widziano w nich bostwa zyczliwe czlowiekowi.

DUCHY ZYCZLIWE

Glownym ich atrybutem jest dobroc. Znajduja one upodobanie w sluzeniu ludziom i opiekowaniu sie nimi, lecz ich swiadomosc jest jeszcze ograniczona, osiagnely bowiem wiekszy postep na plaszczyznie moralnej niz intelektualnej.

DUCHY UCZONE

Wyrozniaja sie nade wszystko rozlegloscia i glebia swojej wiedzy. W mniejszym stopniu interesuja sie problemami moralnymi niz naukowymi, ku ktorym kieruja je ich naturalne uzdolnienia. Oceniaja jednak wiedze z punktu widzenia jej uzytecznosci i nie okazuja zadnego zacietrzewienia lub ambicji, wlasciwych duchom nizszym.

DUCHY MADRE

Ich naczelnym przymiotem jest bardzo wysoka swiadomosc moralna. Nie posiadaja wprawdzie nieograniczonej wiedzy, jednak ich poziom intelektualny pozwala im bezblednie osadzac ludzi i fakty.

DUCHY NAJWYZSZE

W rownej mierze posiadaja wiedze, madrosc i dobroc. Przemawiaja jezykiem pelnym zyczliwosci, zawsze godnym, szlachetnym, czesto wznioslym. Bardziej niz inne duchy sa sklonne udzielac nam wiarygodnych informacji o swiecie niewidzialnym, oczywiscie w granicach poznania dostepnego dla czlowieka. Chetnie nawiazuja kontakt z tymi, ktorzy bezinteresownie szukaja prawdy i ktorych dusze sa wystarczajaco niezalezne od ciala, by mogli te prawdy pojac. Unikaja natomiast wszystkich kierujacych sie sama ciekawoscia lub tak podporzadkowanych materii, ze nie sa w stanie czynic dobra. Jesli w wyjatkowych wypadkach inkarnuja sie, maja za zadanie wykonanie jakiegos szczegolnego dziela i staja sie dla ludzi przykladem takiej doskonalosci, o jakiej na ziemi mozna jedynie marzyc.

DUCHY CZYSTE

Cechy rodzajowe: niepodatnosc na wplywy materii, absolutna wyzszosc moralna i intelektualna nawet w stosunku do duchow nalezacych do przedstawionych juz kategorii.

DUCHY DOSKONALE

Duchy te przebyly juz wszystkie szczeble rozwoju i wyzbyly si? wszelkich wiezi z materia. Osiagnely pelna doskonalosc, jaka tylko dostepna jest stworzeniu, nie musza wiec juz poddawac sie kolejnym probom ani za nic pokutowac. Nie podlegajac tez prawu reinkarnacji w smiertelnych cialach, rozpoczynaja zycie wieczne na lonie Boga. Ciesza si? niezmaconym szczesciem, bowiem nie maja do nich dostepu Potrzeby i zmienne losy ziemskiego zycia.
Szczescie ich nie jest jednak wcale monotonn? bezczynnoscia wiecznej kontemplacji. Sa one bowiem Poslancami Boga, zlecaj?cego im rozmaite zadania s?uzace utrzymaniu harmonii Wszechswiata. Kieruja one wszystkimi duchami nizszymi od siebie, pomagaja im sie doskonalic i daja im polecenia. Wiele radosci dostarcza im pocieszanie ludzi w zmartwieniach, rozbudzanie w nich pragnienia dobra i wzbudzanie zalu za bledy oddalajace czlowieka od najwiekszego szczescia.
Niejednokrotnie okresla sie je mianem aniolow, archaniolow i serafinow. Ludzie moga wprawdzie kontaktowac sie z nimi, lecz zarozumialstwem byloby mniemac, ze stawia sie one na kazde wezwanie.
Niekiedy okresla sie je blednie mianem duchow nie stworzonych. Gdyby nie zostaly stworzone, nie mialyby, tak jak sam Bog, zadnego poczatku, gdyby zas mogly istniec odwiecznie niezaleznie od woli Boga, On nie bylby wszechmocny. Jesli wiec duchy w kontaktach z nami posluzyly sie takim okresleniem, to uczynily to w zupelnie innym sensie. Podkreslaly bowiem w ten sposob fakt, iz pewne duchy nie beda juz wiecej sie inkarnowaly, a zatem nie zostana juz nigdy stworzone tak, jak czlowiek jest stwarzany do ziemskiego zycia. Sam termin jest jednak nieszczesliwy, gdyz umozliwia falszywa interpretacje. Oto wymowny przyklad powierzchownego rozumienia slowa bez wnikania w jego tresc.
https://www.youtube.com/watch?v=iOxzG3j ... ture=share

W życiu wszystko ma swoja cenę, musisz tylko rozważyć czy chcesz ją zapłacić.

Najważniejsze w życiu nie jest to,  co zdobędziesz,  ale to, w jaki sposób zdobywanie tego zmieniło i zbudowało ciebie.
Awatar użytkownika
Elie
Administrator
 
Posty: 31325
Rejestracja: 07 mar 2009, 03:00
Podziękował : 2149 razy
Otrzymał podziękowań: 2100 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Rak
Droga życia: 1

Re: "Poradnik spirytystyczny" i KSIĘGA DUCHÓW - Allan Kardec

Postautor: Elie » 16 maja 2013, 10:03

Allan Kardec
KSIĘGA DUCHÓW


WSTĘP DO NAUKI O SPIRYTYZMIE
I
Dla nowych rzeczy potrzebujemy także nowych wyrazów; wymaga tego zrozumiałość rzeczy, abyśmy uniknęli niechybnej gmatwaniny przy używaniu wyrazów o podwójnym znaczeniu. Słowa spirytualny, spirytualista, spirytualizm mają swoje ściśle określone znaczenie; przypisywanie im nowego znaczenia w nauce o duchu byłoby tylko mnożeniem i tak już dość licznych dwuznaczności. Spirytualizm jest przeciwieństwem materializmu; ktokolwiek wierzy, że posiada w sobie oprócz materii jeszcze coś innego, jest spirytualistą; jednak z tego nie wynika jeszcze, żeby wierzył w istnienie duchów lub ich łączność ze światem widzialnym. Zamiast słów spirytualny, spirytualizm, używamy w celu oznaczenia tej wiary wyrazów spirytystyczny, spirytyzm, których treść przypomina ich pochodzenie i znaczenie podstawowe; oprócz tego posiadają tę dogodność, że są zupełnie zrozumiałe, zaś ze słowem spirytualizm łączymy jego znaczenie szczególne. Mówimy tedy, że celem i zadaniem nauki o spirytyzmie, czyli spirytyzmu (duchowierstwa) jest rozważanie i badanie zjawisk łączności świata materialnego z duchami, czyli z istotami świata niewidzialnego. Wyznawcy i zwolennicy spirytyzmu nazywają się spirytystami (duchowiercami). "Księga duchów" w szczególności obejmuje naukę o spirytyzmie, w ogólności łączy się z nauką o spirytualizmie, przedstawiając jedną z jego gałęzi. Z tej też przyczyny umieszczono w nagłówku na samym czele dzieła słowa:

"Filozofia spirytystyczna".
II
Jest jeszcze jedno słowo, co do znaczenia, którego należy się porozumieć, ponieważ w nim mieści się jeden z głównych kluczy zrozumienia całej nauki moralnej duchowierstwa. Słowo to jest przyczyną wielu, sporów, ponieważ znaczenie jego nie jest ściśle określone. Chodzi mianowicie o wyraz dusza.
Różnica zdań o podstawowym znaczeniu słowa "dusza" pochodzi od odmiennego zastosowania, według którego bywa przez kogoś użyte. Mowa doskonała, w której każda myśl miałaby w jednym właściwym słowie swoje dokładne wyrażenie, zapobiegłaby wielu sporom; gdyby każda rzecz miała swój osobny wyraz, wtedy wszyscy byśmy się łatwo zrozumieli.
Według zdania jednych jest dusza podstawą wszelkiego życia materialnego i organicznego. Dusza nie posiada w ich mniemaniu własnego bytu i ginie wraz z zakończeniem życia. To jest czysty materializm. W tym wypadku można by duszę porównać do dźwięku, wydawanego przez instrument muzyczny. Zepsuty instrument nie wyda już dźwięku, czyli w takim
znaczeniu dusza byłaby właściwie nazwą czegoś nieistniejącego według takiego zdania byłaby dusza skutkiem, wynikiem, a nie przyczyną.
Inni myślą, że dusza jest podstawą rozumu, czynnikiem wszechobecnym, z którego wchłania każda istota swoją cząstkę. Według tego istniałaby dla całego wszechświata tylko jedna dusza, z której czerpałyby wszelkie twory i istoty inteligentne iskry bytu dla swego żywota; po śmierci każdego tworu wraca owa iskra do wspólnego źródła, gdzie złączy się z całością, podobnie jak wszystkie potoki i rzeki wpadają do morza, skąd wyszły. Zdanie to różni się od poprzedniego tym, że według tej hipotezy nie składamy się jedynie z materii, ale że po śmierci pozostaje jeszcze coś; jest tego jednak tak niewiele, jakoby nic nie pozostało; stąd też nie mielibyśmy świadomości, zatracilibyśmy swoją osobowość - indywidualność. Według nauki tej byłaby Bogiem dusza powszechna, a każda istota cząstką bóstwa, co jest tylko pewną odmianą panteizmu - wszechbóstwa.
Jeszcze według innych jest dusza istotą moralną, samodzielną, niezależną od materii, zachowującą i po śmierci swoją osobowość. To określenie jest niechybnie najpowszechniejsze, ponieważ pod tym, czy innym imieniem idea o tej istności, która przeżywa ciało, znajduje się w stanie przyrodzonej i od żadnej nauki niezawisłej wiary u wszystkich narodów bez względu na ich stopień rozwoju i oświecenia. Nauka ta, według której dusza jest przyczyną a nie skutkiem, jest nauką spirytualistów.
Nie osądzając wartości tych teorii, zwracając uwagę tylko na stronę językową sprawy, mówimy, że to trójnasobne używanie słowa dusza wyłania trzy odmienne pojęcia, z których każde wymaga swojego właściwego wyrażenia. Słowo to ma, więc trojakie znaczenie, a każde jest słuszne według znaczenia, jakie mu się przypisuje; niedomaganie polega tylko na niedoskonałości mowy, która posiada tylko jedno słowo na trzy odmienne pojęcia. Aby ochronić się od dwoistości w pojmowaniu rzeczy - należałoby łączyć znaczenie słowa dusza tylko z jedną z tych idei; wybór jest dowolny; chodzi tylko o to, abyśmy się zrozumieli, zgodzili na jedno. Uważamy za rzecz najważniejszą przyjęcie jej w znaczeniu najpowszechniejszym; dlatego duszą nazywamy istotę niematerialna i indywidualną, która mieszka w nas, a przeżywa ciało. Gdyby nie było tej istoty, a gdyby była tylko wytworem naszej wyobraźni, to, po co trzeba by było jeszcze osobnego słowa, aby ją określić?
Ponieważ nie mamy osobnego słowa dla każdego z obu pojęć, nazywamy:
Siłą życiową - pierwiastkiem witalnym podstawę wszelkiego bytu materialnego i organicznego, z jakiegokolwiek pochodziłaby źródła, powszechną i wszechobecną u wszystkich istot żyjących, od rośliny aż do człowieka. Ponieważ życie może przejawiać się i bez zdolności myślenia, przeto jest siła życiowa czynnikiem samodzielnym i niezawisłym. Wyraz witalizm - siła życiowa nie nastręcza, więc żadnych trudności. Dla niektórych jest siła życiowa właściwością materii, skutkiem przejawiającym się w pewnych okolicznościach, w jakich znajduje się materia; dla innych jest pojęciem jakiegoś szczególnego fluidu, wszędzie się rozpościerającego, z którego bierze jakąś cząstkę każda istota, każdy twór, przysposabiając ją do swojego życia, podobnie jak rzeczy materialne wchłaniają światło; fluid życiowy nie byłby tedy niczym innym, jak ożywionym fluidem elektrycznym, który nazywają także fluidem magnetycznym, nerwowym itp.
Niech będzie jak chce, pewnym jest, że istoty organiczne posiadają siłę wewnętrzną, za pomocą, której przejawia się życie tak długo, dopóki ta siła trwa i działa; że życie materialne jest wspólne wszystkim tworom organicznym i że nie jest zależne od myśli i inteligencji; że myśl i inteligencja są siłami i zdolnościami odrębnymi, właściwymi tylko pewnym istotom organicznym; wreszcie, że między istotami organicznymi, obdarzonymi inteligencją i myśleniem, znajduje się jedna, która posiada szczególny zmysł moralny, nadający jej niezaprzeczone pierwszeństwo przed innymi, a mianowicie ród ludzki.
Zrozumiemy przeto, że pojmowanie duszy w sposób różnorodny nie stoi w sprzeczności ani z materializmem, ani z panteizmem. Nawet i spirytualista może pojmować duszę według jednego lub drugiego określenia bez ujmy dla istoty niematerialnej i samodzielnej, której nada jakąkolwiek nazwę. Słowo to nie stanowi tedy żadnej różnicy: jest to wyraz, którego używa każdy według swego rozumienia, a mimo tego bywa to nieraz powodem niepotrzebnych sporów.
Chronilibyśmy się także od kłopotu w pojmowaniu rzeczy, choćby się używało słowa dusza we wszystkich trzech wypadkach, gdybyśmy dodawali zawsze stosowną nazwę, która by określała stanowisko, z jakiego patrzymy na nie, lub, w jakim znaczeniu go używamy. Niechby to było słowo zasadnicze, przedstawiające i podstawę życia materialnego, i inteligencji, i zmysłu moralnego, które to cechy odróżnialibyśmy przy dawką, jak na przykład rozróżniamy kwasy przez dodanie nazwy dodatkowej. Można by przeto powiedzieć, co byłoby snadź najlepiej: dusza życiowa (witalna) - która odpowiadałaby zasadzie życia materialnego, dusza intelektualna pojęciu inteligencji, a dusza spirytystyczna pojęciu naszej samodzielnej istotności po śmierci. Jak z tego wynika, chodzi tu tylko o słowo, ale jest to rzecz nader ważna, abyśmy się zrozumieli. Według tego byłaby dusza życiowa (witalna) wspólna wszystkim tworom organicznym, roślinom, zwierzętom i ludziom; dusza intelektualna należałaby do świata zwierzęcego i ludzi, a dusza spirytystyczna byłaby właściwa tylko człowiekowi .
Uważaliśmy, że powinniśmy tym większy nacisk kłaść na wyświetlenie tej rzeczy, ponieważ podstawa spirytyzmu tkwi właśnie w wierze, że przebywa w nas istota niezależna od materii, która żyje nadal i po śmierci ciała. Ponieważ słowo dusza powtarzać się będzie wielokrotnie w naszym dziele, dlatego trzeba było ustalić znaczenie, jakie mu dajemy, aby zapobiec wszelkim nieporozumieniom.

Przystąpimy teraz do głównej rzeczy niniejszego wstępu.
III
Jak każda nowość ma i nauka o spirytyzmie (duchowierstwo) swoich zwolenników i przeciwników. Odważymy się odpowiedzieć na niektóre zarzuty naszych przeciwników,badając wartość tych argumentów, na których się opierają. Nie spodziewajmy się, żebyśmy każdego przekonali, gdyż są ludzie, którzy myślą, że światło było tylko dla nich stworzone. Zwróćmy się do ludzi szczerych i otwartych, do ludzi bez przesądów i uprzedzeń, do tych, którzy szczerze pragną pouczenia i uświadomienia i wykażemy im, że większość zarzutów, podnoszonych przeciwko nauce naszej, pochodzi z błędnych pojęć i niedokładnej obserwacji zjawisk, jak też z lekkomyślnego i przesadnego osądzania rzeczy.
Przypomnijmy sobie najpierw pokrótce coraz bardziej wzrastający szereg zjawisk, które zrodziły tę naukę.
Pierwszym zauważonym zjawiskiem było poruszanie się różnych przedmiotów, zacząwszy od poruszania się, stukania i wirowania stolików itp. Zjawiska te, zdaje się, spostrzeżono i badano naprzód w Ameryce w połowie zeszłego stulecia, lub, lepiej powiedziawszy, na tamtej ziemi się one ponowiły, gdyż dzieje ludzkości wykazują, że zjawiska te sięgają aż do najdawniejszych wieków starożytności; przejawiać się zaczęły wśród okoliczności niezwykłych przez grzmoty, huki i trzaski bez znanej lub widzialnej przyczyny. Odtąd rozszerzyły się rychło po całej Europie i na wszystkich krańcach świata. Z początku wzbudziły one wiele niewiary, jednak rozmnożenie się i urozmaicenie ponawiających się wszędzie zjawisk rychło rozproszyło wątpliwości, co do ich rzeczywistości.
Gdyby zjawiska te ograniczyły się tylko do prostego poruszania się rzeczy materialnych, mogłyby być wyjaśnione przyczyną czysto fizyczną. Jesteśmy jeszcze daleko od poznania wszystkich utajonych sił i czynników w przyrodzie, gdyż nie znamy nawet wszystkich własności tych, które już są nam znane; ogrom tego pomnaża elektryczność z dnia na dzień liczbę i sposoby przejawów i działania w służbie człowieka, nie mówiąc o wielu innych, nieznanych jeszcze siłach i tajnikach przyrody, które, zdaje się, oświetlą i napełnią wiedzę nowym światłem. Nie byłoby, przeto żadną niemożliwością, żeby wśród pewnych okoliczności była elektryczność, lub inny całkiem nieznany jeszcze czynnik przyczyną owych poruszeń i zjawisk. Fakt, iż stworzenie kręgu z kilku osób wzmagało działanie, zdawał się popierać tę teorię, gdyż krąg ten można było porównać z baterią galwaniczną, której siła wzrasta z pomnożeniem jej składników. Ruchy wirujące nie miały w sobie nic nadprzyrodzonego, gdyż są zasadą ruchu w przyrodzie - wszystkie gwiazdy krążą w koło; mielibyśmy przeto w małym obraz powszechnego ruchu we wszechświecie, lub inaczej mówiąc, mogłaby jakaś, dotąd nieznana przyczyna oddziaływać na małe przedmioty i w pewnych warunkach wywoływać podobne prądy i działania, jak te, które władają i działają we wszechświecie.
Ruchy jednak nie były zawsze okrężne, były często zmienne; przedmioty bywały mocno wstrząsane, wywracane i w różne strony przenoszone i w przeciwieństwie do wszelkich praw ciążenia podnoszone z ziemi i unoszone w powietrzu. Nie ma jednak w tych zjawiskach jeszcze nic takiego, co by nie mogło być wyjaśnione działaniem jakiegoś niewidzialnego czynnika fizycznego. Wszak widzimy, jak elektryczność burzy budowle, wyrywa drzewa z korzeniami, miota w dal najcięższymi przedmiotami, jak je przyciąga i odpycha.
Nadzwyczajny grzmot i huk zwiastuje, że nie był spowodowany zwyczajnym schnięciem czy rozciąganiem się drzewa, lub jaką inną przyczyną widoczną, lecz mógł powstać przez działanie nagromadzonego, niewidzialnego fluidu: czyż elektryczność nie wywołuje najróżniejszych wybuchów?
Aż dotąd, jak widzimy, mogło to wszystko być zaliczone do rzędu przejawów czysto fizycznych i fizjologicznych.
Choćbyśmy traktowali sprawę tylko z tego punktu widzenia, jest tu już szerokie pole do badań i poważnych dociekań naukowych, zasługujące na baczną uwagę świata naukowego. Dlaczego nie bywa tak zawsze? Trudno na to odpowiedzieć, lecz pewnym jest, że lekceważenie tysiąca podobnych zjawisk wykazuje lekkomyślność i zacofanie ducha ludzkiego.
Wulgarność sposobu występowania pierwszych przejawów nie jest na ogół nienaturalna. Jakiż bowiem wpływ miał często jeden drobny szczegół na największe wydarzenia!
Gdy grono osób usiadło przy stole, koncentrując na nim myśli, mogło to wywołać poruszanie się różnych przedmiotów. Czyż stolik odgrywał tu, jaką wybitną rolę? Nie, ale siada się zwykle dokoła stołu, nie dokoła innego przedmiotu. Stąd pochodzi najpospolitsze zjawisko "stolików wirujących", czyli tańca stolików. Czyż pospolita nazwa, jaką temu nadano, ma być powodem do wyśmiewania samego zjawiska, a raczej całego zespołu zjawisk?
Jest prawdopodobne, że gdyby zjawisko, zauważone przez Galwaniego, zostało odkryte przez prostych ludzi i ochrzczone ośmieszającą nazwą, byłoby stale odrzucane i nie uznawane. Kiedy znalazłby się jakiś uczony, który nie uważałby za poniżające zajmowanie się "tańcem żabim"?
A jednak znaleźli się niektórzy uczeni, dość skromni, by się przyznać, że przyroda nie wypowiedziała jeszcze swego ostatniego słowa, zapragnęli się o tym przekonać i ujrzeć to na własne oczy dla uspokojenia sumienia; ale że się nieraz stało, że zjawisko nie odpowiadało ich oczekiwaniom i że się nie udało zawsze według ich woli, stosownie do eksperymentu, dlatego odrzucali je; stoliki wszakże pomimo ich zaprzeczeń nie zaprzestały wirować i pukać
ii możemy wykrzyknąć z Galileuszem: A jednak się toczy! Powiedzieć to możemy tym śmielej, że zjawiska te tak się rozmnożyły, iż dziś zdobyły sobie prawo obywatelstwa i że chodzi już tylko o znalezienie wytłumaczenia rozumowego.
A czyż mogą być podnoszone jakiekolwiek zarzuty przeciwko prawdziwości zjawisk, jeżeli nie przejawiają się stale według woli i życzenia badaczy? Czyż zjawiska elektryczne, fizyczne i chemiczne nie podlegają warunkom ustalonym i mogą być odrzucane, gdy się pomimo tych warunków nie przejawią? Czyż mamy się przeto dziwić, że zjawiska poruszania przedmiotów za pomocą fluidu ludzkiego posiadają także swoje warunki przejawu i że przestaną się przejawiać, gdy badacz opiera się na własnym sądzie i chce je podporządkować swojemu widzimisię, lub poddać znanym prawom, nie zważając na to, że dla nowych zjawisk mogą i muszą istnieć nowe prawa. Abyśmy zaś mogli poznać te prawa, musimy zbadać okoliczności i warunki, według których zjawiska te się przejawiają; poznanie to wreszcie może być owocem tylko uważnego i często długo trwającego badania i dociekania.
Wielu zarzuca, że zachodzi przy tym często proste złudzenie. Pytamy się wszakże, czy są tego całkiem pewni, że polega to na złudzeniu i czy nie zamienili samego zjawiska na złudę, podobnie jak ów wieśniak, który uważał uczonego profesora fizyki za zręcznego sztukmistrza!
Przypuśćmy, że mogło się kiedyś tak stać, lecz czyż byłby to dostateczny powód do odrzucenia zjawisk prawdziwych? Czyż mielibyśmy nie uznawać fizyki, ponieważ pojawiają się kuglarze, którzy podają się za fizyków? Zresztą należy brać wzgląd na powagę i stanowisko danych osobistości oraz na korzyści, jakie mieliby z okłamywania świata. A więc czyż byłyby to tylko żarty? Możemy się co prawda zabawić krótki czas, lecz i przedłużane żartowanie znudziłoby tak kuglarza jak i słuchaczy. Ostatecznie i w mistyfikacji samej, która rozszerza się po całym świecie a to pomiędzy najpoważniejszymi, najdostojniejszymi i najoświeceńszymi osobami, byłoby co najmniej coś nadzwyczajnego, czym są zjawy same.
IV
Gdyby zjawiska, o których mówimy, ograniczyły się tylko do poruszania stolików itp., pozostałyby przedmiotem nauk fizycznych; lecz tak nie jest: miały nas one naprowadzić na inne zjawiska typu tajemniczego. Wierzono, że poruszanie przedmiotów nie jest wywołane jakąś ślepą siłą mechaniczną, lecz że współdziała tu jakaś przyczyna inteligentna. A gdy została ta droga otworzona, otworzyło się tym samym nowe pole doświadczeń, odchylono zasłonę z wielu niezrozumiałych tajemnic. Czyż działa tu naprawdę jakaś siła rozumna? W tym tkwi powaga i znaczenie tego zagadnienia. Czy istnieje taka siła? Jaka ona jest, jaka jej istota, jaki jej początek i przyczyna? Czy może przewyższa nawet poziom ludzkości? Takie są dalsze pytania, wypływające z pierwszego.
Pierwsze inteligentne zjawiska przejawiły się za pomocą stolików, podnoszących się, a jedną nogą wykonujących według umówionego sposobu pewną ilość stukań - uderzeń o podłogę - w odpowiedzi na pytania: "tak" czy "nie" na pewne zagadnienie. Dotąd nie ma tu niczego, co by przekonać mogło nie wierzących, bo mogłoby to dziać się przypadkowo. Następnie otrzymano odpowiedzi na piśmie za pomocą abecadła przez stukania, odpowiadające co do ilości umówionej liczbie stukań dla każdej poszczególnej litery abecadła; w ten sposób powstawały słowa i zdania w odpowiedzi na zadawane pytania. Dokładność odpowiedzi na postawione pytania wywołała prawdziwy podziw. Istota tajemnicza, odpowiadająca w ten sposób na zadawane pytania, odpowiedziała na dalsze pytanie, że jest duchem lub geniuszem; podała następnie swoje imię i różne dane, odnoszące się do niej. Okoliczność ta jest nader ważna. Nikt bowiem nie wynalazł rozmyślnie duchów jako środka do wyjaśnienia tych zjawisk, gdyż przejaw sam podał to słowo. W naukach ścisłych używa się często hipotez; tutaj wszakże tak nie jest.Ten sposób porozumiewania się był za przewlekły i niewygodny. Duch znowu - a ta okoliczność jest pamięci godna podał nowy środek rozmowy. Była to jedna z tych istot niewidzialnych, która poradziła nam, abyśmy przymocowali ołówek do małego koszyczka, używanego do robót ręcznych lub do innego przedmiotu. Koszyczek ten, położony na arkuszu papieru, poruszał się za pomocą tej samej siły, która porusza stoliki; zamiast jednostajnego poruszania i wypukiwania pisał ołówek sam litery, składające słowa, zdania a nawet całe rozprawy, obejmujące wiele stronic, traktujące o najważniejszych zagadnieniach filozoficznych, etycznych, fizycznych, psychologicznych itd., a to z taką szybkością, jak gdybyśmy pisali ręką.
Radę tę podano równocześnie w Ameryce, Francji i w innych krajach. Oto są słowa, w których podano tę radę w dniu 10 czerwca 1853 r. w Paryżu jednemu z najgorliwszych wyznawców tej nauki, który już od roku 1849 zajmował się wywoływaniem duchów: "Idź i weź z sąsiedniego pokoju mały koszyczek, przymocuj do niego ołówek; postaw go na papierze i przyłóż palce do jego obwodu". Za parę minut zaczął się koszyczek poruszać i napisał tym ołówkiem zupełnie czytelnie: "O tym, co wam tutaj piszę, zabraniam wam wyraźnie mówić komuś, gdyż jest to tylko próba, na przyszły raz będę pisał lepiej."
Ponieważ przedmiot, do którego przymocowuje się ołówek, jest tylko środkiem do celu, dlatego jest jego forma i budowa obojętna. Istność duchowa poszukiwała przeto najdogodniejszego przedmiotu; stąd też wielu używa małej trójkątnej deseczki na trzech nóżkach z nasadzonym ołówkiem, tj. ekierki.
Koszyczek lub ekierka mogą się poruszać tylko pod wpływem niektórych osób, obdarzonych w tym względzie pewną siłą, a które nazywamy mediami, tj. pośrednikami między duchami a ludźmi. Warunki, wobec których przejawia się ta siła, zawisłe są od fizycznych i moralnych, jeszcze mało znanych przyczyn, albowiem są media różnego wieku, różnej płci i stopnia rozwoju umysłowego. Zdolności medialne można rozwijać odpowiednim sposobem życia i stosownymi ćwiczeniami
https://www.youtube.com/watch?v=iOxzG3j ... ture=share

W życiu wszystko ma swoja cenę, musisz tylko rozważyć czy chcesz ją zapłacić.

Najważniejsze w życiu nie jest to,  co zdobędziesz,  ale to, w jaki sposób zdobywanie tego zmieniło i zbudowało ciebie.
Awatar użytkownika
Elie
Administrator
 
Posty: 31325
Rejestracja: 07 mar 2009, 03:00
Podziękował : 2149 razy
Otrzymał podziękowań: 2100 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Rak
Droga życia: 1


Wróć do Archiwum

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości