Wegetarianizm a rozwój duchowy

Re: Wegetarianizm a rozwój duchowy

Postautor: vein » 01 lut 2017, 09:56

Ejbert, tu i tam czytamy o rozwoju duchowym.Ludzie którzy o tym wspominają czują wyższość nad tymi mniej uduchowionymi. Czymże jest ten rozwój duchowy. Jak sądzę nie ogranicza się do diety bezmięsnej.
Każde marzenie dane jest nam wraz z mocą potrzebną do jego spełnienia.
Richard Bach
Awatar użytkownika
vein
Niewymowny
 
Posty: 126
Rejestracja: 29 sie 2016, 00:50
Podziękował : 19 razy
Otrzymał podziękowań: 15 razy

Re: Wegetarianizm a rozwój duchowy

Postautor: Iza74 » 01 lut 2017, 13:35

Ejbert, znasz to powiedzenie - nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Takie czasy mamy, że żeby ludzkość wyżywić żywność trzeba produkować a nie hodować. Nie ulega wątpliwości, że przykro jest mieć świadomość w jakich warunkach się ona odbywa. Należy coś z tym zrobić a nie rezygnować w imię wydumanego uduchowienia. Rozwój duchowy to nauka, wiedza, to kultura osobista, higiena, empatia.
Liczby doskonałe, jak doskonałych [ ludzi ] spotyka się rzadko... ( Kartezjusz)
Awatar użytkownika
Iza74
Pismak
 
Posty: 1881
Rejestracja: 09 sie 2014, 19:19
Podziękował : 116 razy
Otrzymał podziękowań: 139 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Panna
Droga życia: 8

Re: Wegetarianizm a rozwój duchowy

Postautor: Verm » 01 lut 2017, 16:20

To, że wielu guru ze wschodu nie je mięsa nie oznacza, że dieta wegetariańska/wegańska sprzyja "rozwojowi duchowemu", a ta mięsna już nie. Na dietę wpływ ma m.in. klimat i aktywność fizyczna. Dlatego m.in. Inuici nie byliby raczej w stanie funkcjonować na pokarmie roślinnym. W naszym klimacie też są osoby, które nie są w stanie zbilansować sobie kalorycznie i jakościowo diety wegańskiej.

Człowiek z biologicznego punktu widzenia jest wszystkożerny i to, że tak bardzo się rozwinęliśmy zawdzięczamy właśnie mięsu. Gdyby nasi przodkowie nie włączyli pokarmów mięsnych do swojej diety zapewne nie dyskutowalibyśmy teraz na forum. Linia australopiteków, która jadła pokarm roślinny wymarła około miliona lat temu.

Głównym problemem jest to, czym karmi się zwierzęta, które potem znajdą się na naszym talerzu. To, że hodowla ma być szybka i masowa skłania hodowców do dodawania do paszy antybiotyków, sterydów i inszych ulepszaczy. Drób hodowany na zdrowej paszy nigdy nie osiąga takiej wagi jak te z masówek. Zresztą czasami wystarczy wprawne oko i przekrojenie nożem, żeby odróżnić nowoczesnego kurczaka od tego "chowanego" po staremu.

Awatar użytkownika
Verm
Kapłan w wicca
 
Posty: 261
Rejestracja: 07 lip 2015, 01:15
Podziękował : 7 razy
Otrzymał podziękowań: 251 razy
Płeć: Mężczyzna
Droga życia: 8

Re: Wegetarianizm a rozwój duchowy

Postautor: Ejbert » 02 lut 2017, 03:41

Iza, nie sądzę, że żywność trzeba teraz produkować a nie hodować - to kolejny mit, który sprzedaje się ludziom i który tym uzasadnia zadawanie cierpień zwierzętom jak też i to, że zwierzętom hodowlanym trzeba "pomagać" w rozwoju, nienaturalnym oczywiście. Taki sam mit jaki sprzedają koncerny farmaceutyczne do swoich produktów. Ani mięso ani wędliny nie muszą być na stole codziennie, zresztą sami naukowcy wreszcie już mówią, że mięso należy bardzo ograniczyć i że jest ono po prostu niezdrowe, jeśli się go pochłania w takich ilościach jak to ma miejsce w dzisiejszych czasach.
Ale nad tym nie będę się rozwodził, bo nie o to tu chodzi - tematem jest czy wegetarianizm wpływa na rozwój duchowy. Oczywiście trzeba się zastanowić co to znaczy rozwój duchowy, autor tematu akurat zapytał o rozwój czakr.
Dla mnie rozwój duchowy wiąże się z rozwojem świadomości, który pociąga za sobą poznawanie nowych wpływów i zależności że tak powiem "subtelnych", których wcześniej nie znałem. I znowu - rozwój świadomości może odbywać się na wielu różnych płaszczyznach. Więc ja zapoznawszy się z tym co niesie spożywanie mięsa i sposób hodowli oraz uboju zwierząt postanawiam na przykład wyłączyć się z tego procederu, bo tego nie akceptuję. Do tego zauważyłem, że jak jak jem mniej mięsa to po prostu lepiej się czuję. Ale nie twierdzę, że jestem przez to na drodze rozwoju duchowego. Jednak zmieniło to moją świadomość, bo dowiedziałem się, co w tym mięsie siedzi fizycznie (chemia np.) i co "emocjonalnie" - a to też jemy.

Powiedziałem przecież tak:
Ale nie chodzi tu de facto o to co jest oczywiście "trujące", ani o samo spożywanie mięsa, tylko o to jaki wpływ mają negatywne emocje zwierzęcia na tego, kto spożywa mięso z niego. Świńska trucizna znana była zdaje się nie tylko Borgiom. Hormony stresu działają zabójczo.

I zgadzam się, że to co osiągnęliśmy zawdzięczamy mięsu, ale z drugiej strony. Bo hołduję przekonaniu, że "dopóki będą istniały rzeźnie, będą istniały i pola bitew", to jest punkt wyjściowy (niech będzie, że slogan) do moich rozważań. Widziałem na filmie małpy roślinożerne, które nauczyły się polować i jeść mięso. Być może one zaczynają swoje doświadczenie z mięsem i "się rozwiną" jak my. Ale ja myślę, że my mając już świadomość co się z tym wiąże i mając wolną wolę i prawo wyboru jesteśmy na kolejnym etapie rozwoju, już innym niż te małpy co dopiero zaczynają swoją mięsożerną drogę rozwoju, niekoniecznie jeszcze duchowego ;).
Jak ktoś chce może "mój wybór" nazywać rozwojem duchowym, lecz z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że ja nie chcę brać udziału w tej mordowni (będąc jednym z niezliczonych konsumentów) ani też nie chcę jeść chemii z tych zwierząt. Jeśli mi woli starczy to całkiem się wyłączę, jeśli nie to pozostanę przy ograniczeniu.
Wiem, że można żyć bez mięsa (próbowałem) i nie być przez to mniej rozwiniętym. Ale wiem też, że uzależnieni od mięsa (ja również) nie chcą z niego zrezygnować i znajdą multum argumentów, żeby go jeść. Tak samo jak alkoholicy, narkomani, palacze itp. Druga strona ma równie ważkie argumenty, by mięsa nie jeść.
W sumie to ja nie zmieniam stanowiska: uważam, że tam, gdzie jest to konieczne to jedzenie mięsa jest uzasadnione. Tam gdzie takiej potrzeby nie ma można go po prostu nie jeść lub ograniczać ilość spożywanego mięsa i jest to już świadomy wybór oraz świadomy wysiłek.

Ejbert
Sceptyczny Tetryk - Dobry Duszek Forumezo
 
Posty: 256
Rejestracja: 06 maja 2016, 21:14
Podziękował : 62 razy
Otrzymał podziękowań: 140 razy
Droga życia: 0

Re: Wegetarianizm a rozwój duchowy

Postautor: Nati777 » 23 lis 2017, 16:25

Ejbert, słuszna postawa :) Życzę powodzenia w zaprzestaniu jedzenia mięsa ;) Ja również uważam, że "dopóki będą istniały rzeźnie, będą istniały i pola bitew". Jako gatunek ludzki powinniśmy wyrzec się zabijania naszych mniejszych braci i zauważyć w nich dusze... Żyjemy w takich czasach, gdzie mamy wolność wyboru co do sposobu odżywiania, i nie musi być nim mięso. Rośliny to pokarm żywy, zasila nas. Coraz więcej osób przechodzi na wegetarianizm, weganizm i chwała im za to. Mam ogromną nadzieję, że kiedyś, wraz ze wzrostem świadomości, jedzenie mięsa stanie się absurdem.

Pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
Nati777
 
Posty: 16
Rejestracja: 21 sty 2016, 19:01
Podziękował : 12 razy
Otrzymał podziękowań: 8 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Lew
Droga życia: 5

Re: Wegetarianizm a rozwój duchowy

Postautor: Milah » 27 lis 2017, 13:02

Całkowite wykluczenie diety mięsnej w obecnych czasach jest nierealne ze względu na przyzwyczajenia i drogą oraz niespecjalnie zdrową żywność GMO. Rozwój duchowy nie ogranicza się do diety. To o wiele większe spektrum zachowań człowieka.

Awatar użytkownika
Milah
 
Posty: 7
Rejestracja: 27 lis 2017, 06:57
Podziękował : 4 razy
Otrzymał podziękowań: 1 raz

Re: Wegetarianizm a rozwój duchowy

Postautor: Ejbert » 30 lis 2017, 13:31

Milah pisze:Całkowite wykluczenie diety mięsnej w obecnych czasach jest nierealne ze względu na przyzwyczajenia i drogą oraz niespecjalnie zdrową żywność GMO. Rozwój duchowy nie ogranicza się do diety. To o wiele większe spektrum zachowań człowieka.


Masz rację Milah - całkowite wykluczenie diety jest nierealne dla tych osób (czyli olbrzymiej większości) właśnie ze względu na przyzwyczajenia. Jednak jest możliwe dla mniejszości, która mięsa po prostu nie je i już. Taki więc argument nie przekonuje mnie ;)
Jeśli chodzi o drogą zdrową żywność - tak, ona jest droższa, ponieważ do jej uprawy nie używa się się chemii, a to kosztuje, gdyż plony są niższe, a owoce i warzywa nie takie piękne i przerośnięte, jak te pędzone.
Może one nie są też już takie zdrowe, jak powiedzmy, 100 - a nawet 50 lat temu (w socjal krajach, bo tu nawozów sztucznych używało się mniej niż na "zgniłym zachodzie") - ale i tak zdrowsze, bo - choć wciągają tak jak wszystkie rośliny to co jest w wodzie i w powietrzu - to i tak zawierają mniej szkodliwych związków, bo nie zawierają aż tyle chemii.
GMO - to oczywista, że może być wszędzie, jednak eko-uprawy nie stosują nasion GMO, przynajmniej świadomie.
Ale jeśli chodzi o mięsko - no cóż, zwierzęta rzeźne odżywiane są właśnie pokarmem zawierającym GMO - bo jest tańsze, poza tym są faszerowane przeróżnymi antybiotykami i hormonami.
Roundup "na chwasty" też swoje robi i wcale nie lokalnie, na własnym trawniczku... skala problemu jest olbrzymia. Ludzie jak mogą blokują działania przeklętego Monsanto, jednak to niewiele daje. A poziom świadomości rolników, nie tylko w Polsce jest tragiczny.
Rybki, które jemy łowione są w rzekach morzach i oceanach - nie wiem, czy widziałaś ile niezdrowych śmieci znajduje się w wodach, że nie wspomnę o odchodach kilku miliardów ludzi i ściekach chemicznych, które odprowadzane są do wody.
Co do rozwoju duchowego - oczywiście, że nie ogranicza się do diety i nie dieta go warunkuje, ale może ona wpłynąć na proces rozwojowy, choćby w tym aspekcie dostrzeżenia cierpienia innych istot, które cierpią po to tylko, by ktoś zaspokoił swoje... przyzwyczajenie. O tym co jeszcze jemy wraz z mięskiem pisałem wyżej.
Polecam obejrzeć realne sprawozdania z miejsc kaźni, czyli z rzeźni, z transportów. W sumie my, ludzie robimy im jeszcze gorsze piekło, niż hitlerowcy w obozach zagłady.

Nati777 - jeszcze bardziej ograniczyłem mięso, ale nie jest to moja zasługa, bowiem zostałem do tego zmuszony z powodów zdrowotnych. To co jeszcze jem, pochodzi tylko z gospodarstw wiejskich, gdzie zwierzęta karmione są naturalnie i zabijane bez zbędnych cierpień i przeważnie jest to drób. Obserwuję bardzo pozytywne zmiany, również w sferze ducha.

Więc nikt mi teraz nie wmówi, że rozstanie się z mięsem lub choćby ograniczenie jego spożywania do ilości dyktowanej przez naszą strefę klimatyczną jest niemożliwe, bo to jest kwestia świadomości i woli, a nie -
wmówionej nam przez przemysł mięsny - "potrzeby".

Ejbert
Sceptyczny Tetryk - Dobry Duszek Forumezo
 
Posty: 256
Rejestracja: 06 maja 2016, 21:14
Podziękował : 62 razy
Otrzymał podziękowań: 140 razy
Droga życia: 0

Re: Wegetarianizm a rozwój duchowy

Postautor: Iza74 » 04 gru 2017, 14:47

To co jeszcze jem, pochodzi tylko z gospodarstw wiejskich, gdzie zwierzęta karmione są naturalnie i zabijane bez zbędnych cierpień i przeważnie jest to drób. Obserwuję bardzo pozytywne zmiany, również w sferze ducha.


Po pierwsze taka żywność jest cholernie droga.Po dwa, gdzie ją kupić. Nie każdy ma działkę, rodzinę na wsi czy czas by tam pojechać. Na targowiskach sprzedają warzywa gmo, jajka z ferm.
Liczby doskonałe, jak doskonałych [ ludzi ] spotyka się rzadko... ( Kartezjusz)
Awatar użytkownika
Iza74
Pismak
 
Posty: 1881
Rejestracja: 09 sie 2014, 19:19
Podziękował : 116 razy
Otrzymał podziękowań: 139 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Panna
Droga życia: 8

Re: Wegetarianizm a rozwój duchowy

Postautor: Ejbert » 04 gru 2017, 16:02

Iza po pierwsze ta żywność jest droga ale nie cholernie droga, jednak grupy najbiedniejsze rzeczywiście nie mogą sobie pozwolić na zakup certyfikowanej żywności. Ale z reguły ta grupa nie jest zainteresowana taką żywnością, z kolei ludzie mieszkający na wsi mają swoje produkty i nie muszą jej szukać w drogich sklepach.
Po drugie jeśli kupuje się na targowisku trzeba mieć sprawdzonego sprzedawcę, a do tego dochodzi się drogą prób i błędów. Ja takowego mam i dobrze wiem, że nie oszukuje. Tu jednak trzeba wiedzieć jak to naprawdę smakuje. Ja potrafię odróżnić produkt wiejski od fermowego, bo się na tym wychowałem. Inni mogą mieć problem, a już na pewno dzisiejsze pokolenie, które nie tylko tego nie potrafi rozróżnić, ale często gęsto nie wie, że mleko z kartonika to nie jest to samo co mleko z butelki (te z krótką przydatnością do spożycia), nie wspominając o świeżym mleku prosto od krowy. Zresztą na bazarze też nie wiedzą co kupują, bo np. powszechną praktyką jest zaprawianie mleka mąką.
Nie jest też tak, że już wszystko zawiera GMO i wszystko jest z ferm, mimo oszukiwania również przez "wiejskie babiny". Mieliśmy na targu taką jedną i drugą panią, które kupowały jaja z fermy i sprzedawały jako wiejskie, no ale to krótka piłka, już nie mają klientów. Nie tylko, że znawcy je wyczuli, to jeszcze zrobili im odpowiednią reklamę. Ja też byłem wśród nich i to akurat uważam za pożyteczną działalność.

Tym niemniej dla chcącego nic trudnego, jeśli komuś naprawdę zależy na jak najbardziej naturalnych produktach (na miarę dzisiejszych czasów rzecz jasna) to je znajdzie. Ja chciałem, więc szukałem i znalazłem pewnych dostawców warzyw, owoców, drobiu, jaj i mleka. Soki też kupuję nie kartonikowe a domowe, bo moja małżonka niestety nie jest skłonna do pracy przy ich produkcji.
Wiesz Iza, z tym jest dokładnie tak samo jak ze wszystkim innym: jeśli chcesz mieć coś dobrego to się postaraj, bez pracy nie ma kołaczy, bez woli, zaangażowania i wysiłku nie ma dobrej jakości tak w działaniu jak w końcowym efekcie. O tym mówi archetyp Saturna ;P
A jak ktoś nie chce, to będzie wynajdywał przeróżne przeszkody, byle tylko usprawiedliwić się, że czegoś się "nie może". :diabel:
Zdaję sobie sprawę, że obecnie to chyba nawet produkty z głębokich czeluści nie są wolne od przeróżnej chemii, bo to jest wszędzie, jak już mówiłem, ale na tyle ile się da to staram się o tą "zdrową żywność".
Ejbert
Sceptyczny Tetryk - Dobry Duszek Forumezo
 
Posty: 256
Rejestracja: 06 maja 2016, 21:14
Podziękował : 62 razy
Otrzymał podziękowań: 140 razy
Droga życia: 0

Re: Wegetarianizm a rozwój duchowy

Postautor: Elie » 04 gru 2017, 16:30

Smak pomidorów, tych polnych rosnących na słońcu, do końca życia nie zapomnę. Były pyszne.Podobnie jest z marchewką.Tę GMO można gotować godzinę i będzie twarda, bez smaku.
Nie można dziwić się ludziom, których nie stać na zdrową żywność ze specjalistycznych sklepów. Zakupy na targowisku też mogą być problemem dla ludzi pracujących w godzinach kiedy ryneczki są czynne.Także trochę wyrozumiałości proszę :foch:
W życiu wszystko ma swoja cenę, musisz tylko rozważyć czy chcesz ją zapłacić

Awatar użytkownika
Elie
Administrator
 
Posty: 31136
Rejestracja: 07 mar 2009, 03:00
Podziękował : 2115 razy
Otrzymał podziękowań: 1944 razy
Płeć: Kobieta
Znak zodiaku: Rak
Droga życia: 1

PoprzedniaNastępna

Wróć do Dieta & zdrowie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość